Szczawnica - Przehyba
No i znowu wpis o przebytej trasie na 2 pedałach. Od tego zaczęły się wpisy, ostatnio też był,
więc to chyba stanie się standardem i będą relacje z coniedzielnych wypraw. Wraz z dokumentacją
Szkoda, że dopiero teraz, jak to już 4 sezon ostrej jazdy.
Dzisiaj trochę słabiej, bo późno sobie wstałem. No i dojazd trochę dłuższy, bo dzisiaj startowałem ze Szczawnicy na Przehybę. Wreszcie ze Szczawnicy, bo ileż razy można podjeżdżać z Gabonia, Obidzy czy Rytra?
Aaa, już nieraz miałem o tym wspomnieć - jakby ktoś chciał to sprzedam patent na zapakowanie
roweru do Seicento 
Jak już wspomniałem start dzisiaj ze Szczawnicy, a dokładnie z Sewerynówki czarnym szlakiem rowerowym. Zaraz przy kaplicy na Sewerynówce rozjazd szlaku na 2 opcje: łatwiejsza ale dłuższa doliną Sopotnickiego Potoku i trudniejsza doliną Jastrzębiego Potoku. Miałem gdzieś tłuc się 5 km dłuższą trasą, więc wybrałem trudniejszy wariant. Wcale nie było tak źle. Nawet błota szczególnego nie było po ostatnich opadach, tylko woda spływała drogą. Trasa w miarę, tylko podjazd pod Czeremchę sprawił trochę trudności, ale jak już się przebrnęło tą trudność, to już leciutko do Przehyby. Oczywiście mały odpoczynek i powrót trochę inaczej. Z Przehyby do Skały Św. Kingi, na siodełko między Skałką a Jasiennikiem i zjazd trawersem na Polanę Herślową i dalej na Przełęcz Przysłop. A stąd w dół do doliny Sopotnickiego Potoku no i do Sewerynówki. I tyle.
Poniżej mapka.

Kategoria:


W sumie, to nawet nie wiem, czy ten domek jeszcze istnieje... Oj ale tam jest łłłaaadny las...













Bliskie sercu
Śledzone blogi













Niedziela, 02 lipca 2006 o 22:58
Czy na Przehybie jest obiekt z nadajnikiami radiowymi i tak dalej? Taka wysoka metalowa wierza?