Biała i Czarna Woda

Data Niedziela, 06 sierpnia 2006, 22:32

Decyzja co do dzisiejszej trasy oczywiście jak zwykle zapadła kilka minut przed wyjazdem. Można niby planować wcześniej, ale zawsze trzeba wziąć poprawkę na aktualne warunki atmosferyczne. Dzisiaj wybór padł na znowu na Szczawnicę, a dokładnie Jaworki, a jeszcze dokładniej Białą Wodę.

Jak wyjeżdżałem coś nad tamtym rejonem chmury mi się nie podobały. I miałem rację. Od Krościenka niezła ulewa. Jak dojechałem na parking dalej padało i to dość konkretnie :( Ale nie dałem się poczekałem jakieś 15 minut i przestało. Chyba specjalnie dla mnie. No ale po takim opadzie nie należało się spodziewać dobrych warunków terenowych. Wystartowałem ok. 13.20 z parkingu i podążyłem zielonym szlakiem rowerowym doliną Białej Wody. Polecam. Dolina nie mniej urocza niż Wąwóz Homole. Za chwilę zdziwienie, bo trzeba wnieść opłatę za wstęp do Rezerwatu Białej Wody. Ale drobne. Droga w miarę dobra, tylko przeszkadzają liczne mostki nad Białą Wodą, a przez strumień się nie da, bo po ulewie płynie dość spory. Ale w miejscu chwilowego rozejścia się szlaku rowerowego i żółtego pieszego musiałem przekroczyć go „wpław”, co jak się okazało było fatalne w skutkach. Ze względu na głębokość „wysuszyłem” sobie buty. Ech. Teraz zaczął się główny podjazd na grzbiet. Masakra. Błoto I kategorii. I do tego jeszcze bardzo gęsto „miny przeciwpiechotne” :D Przy dużym nachyleniu tylne koło obraca się w miejscu. Ten podjazd kosztował mnie dużo wysiłku. No ale dotarłem jakoś do niebieskiego szlaku z Małych Pienin i teraz już było cały czas grzbietem, którym biegnie granica ze Słowacją. Bez ostrych podjazdów ale za to z niezłymi bagnami :) Docieram do Przełęczy Gromadzkiej i tutaj chwilowo towarzyszy niebieskiemu szlakowi czerwony z Piwnicznej do Jaworek. Gdy on odbija w lewo, zaczyna się atrakcja dnia, czyli podjazd na Wielkiego Rogacza. Uciążliwy. Czasami musze podprowadzić rower. Ale jakoś przebrnąłem i ok 15 byłem na szczycie. Widoki pierwszorzędne. Wysoka i Trzy Korony w Pieninach, Tatry, Babia Góra, Lubań. Ale od Tatr widać, że nadciągają deszczowe chmury, więc nie czekam dłużej i szybko zjeżdżam na Przełęcz Żłobki i dalej drogę omijającą Radziejową, którędy prowadzi czerwony szlak narciarski z Przehyby. Dzisiaj już muszę zrezygnować z podjazdu na Radziejową lub Przehybę, po robi się coraz nieprzyjemniej i zaczyna padać. Szybciutko zjeżdżam doliną tym razem Czarnej Wody do Jaworek i kawałeczek odjeżdżam do parkingu. Chwile potem zaczyna konkretniej padać. No pogoda ułożyła się dzisiaj pode mnie ;)

Tylko na prakingu ludzie jakoś dziwnie patrzyli na mnie. Ubłocić się nie można?

Poniżej jak zwykle mapka z trasy.

Mapka

A jak tak sobie dzisiaj jechałem i myślałem to przyszedł mi pomysł na niezłą prowokację. Wprowadzamy do realizacji :)

Poprzedni Poprzedni wpis   Nastepny wpis Następny

Komentarze do notki Biała i Czarna Woda

Podgląd komentarza na żywo:

Dodaj komentarz:

Treść komentarza (formatowanie za pomocą Markdown).