Obidza - Rogacze - Niemcowa
No to teraz czas na relację z dzisiejszej trasy wykonanej na bicyklu (niektórzy wolą велосипед) moim kochanym. Dzisiaj króciutko, ale za to ostro i atrakcyjnie widokowo. Start o 12.40 z parkingu w Kosarzyskach. I od razu z parkingu jazda niebieskim szlakiem rowerowym w kierunku Obidzy. Droga cały czas asfaltowa a później betonowa, ale cały czas ostro pod górę. Po drodze mijam sobie podupadłą stację narciarską na Suchej Dolinie. Pewnie starszym narciarzom dobrze znana, bo przecież dawniej co było do wyboru? Sucha Dolina albo Słotwiny w Krynicy. A teraz upadek. Sytuacja podobna jak na Gubałówce. Brak porozumienia między właścicielami działek. Paranoja. A zresztą i tak powstały nowe, nieźle przygotowane trasy w Wierchomli i z Jaworzyny Krynickiej i tam teraz tłumy walą.
Ale wracajmy do tematu. Ten podjazd do bacówki na Obidzy troszkę dał mi w kość. Ale za to piękny widok na pasmo Jaworzyny Krynickiej jest nagrodą za trud. Trochę powyżej bacówki niebieski szlak rowerowy skręca na Eliaszówkę, a ja odbijam na zielony szlak i za chwilę ląduję na Przełęczy Gromadzkiej. Teraz już podążam tą samą trasą co 6 sierpnia w kierunku Małego Rogacza. Musiałem spotkać się z nim jeszcze raz, bo ostatnio złamał mnie i musiałem rower podprowadzać. Ale to tylko przez słynne błota przy podjeździe z Białej Wody oraz makabryczną pogodę – wysoką temperaturę i wilgotność. Dzisiaj to on musiał się poddać. Warunki atmosferyczne idealne, wcześniejszy podjazd też OK, wiec padł. No może ostatnie 100 metrów podprowadziłem, ale tam to już chyba nieliczni dadzą radę. Nie dość że stromo to jeszcze rumowisko skalne, więc warunki fatalne na podjazd. Ha, ciekaw jestem czy ktoś potrafi podjechać na Radziejową od Wielkiego Rogacza. Jak jest taki śmiałek to stawiam beczkę piwa
Z podjazdu na Rogacza atrakcja dzisiejszego dnia czyli niezły widoczek (fot. 1) nie tylko na Pieniny i Tatry (zachmurzone znacznie dzisiaj) ale na Lubań, Gorce i w oddali Babią Górę. No i oczywiście Słowackie „pagórki” - Spišská Magura i Ľubovnianska Vrchovina, a pomiędzy nimi w dolince – Stara Ľubovňa. Na szczyt Małego Rogacza wyjechałam o 13.45. Nawet nieźle. Tutaj kwadrans odpoczynku i powrót, bo widać, że pogoda się psuje i niebo może zapłakać. No to zjeżdżam dalej zielonym szlakiem rowerowym, cały czas przez las na Polanę Niemcową. I tutaj znowu Pasmo Jaworzyny Krynickiej w całej krasie (fot. 2). Dalej pozostaje już tylko zjazd z powrotem do Kosarzysk. Początkowo równolegle do żółtego szlaku pieszego do Piwnicznej, a potem już leśnym dróżkami do głównej drogi. Zjazd stromy, cały czas jazda na granicy przelotki przez kierownicę, ale jest super :) Wyjeżdżam obok kościoła w Kosarzyskach i stąd jeszcze trzeba podjechać kawałeczek w górę do parkingu. I tutaj dopada mnie deszczyk, na szczęścicie słaby więc spokojnie można jechać. Około 14.50 jestem na parkingu. Tyle na dzisiaj. Za to w drodze powrotnej niezła ulewa, dobrze, że mnie nie złapała na trasie 
Poniżej jak zwykle mapka dzisiejszej trasy i niestety zeskanowane (nie chciało mi się tym razem brać tej kobyły aparatu) panoramy z Rogaczy i Niemcowej.



Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi












