Reset
No to zaliczyłem niezły reset wczoraj. Teraz już doszedłem do siebie, ale rano człowiek odcierpiał swoje. Ostatnio chyba nieźle zapętlony byłem i widocznie organizm sam się tego domagał. Dawno takiego nie było. Ostatni chyba był na imprezie firmowej w Rytrze 2 lata temu, na której wywaliłem wice co mi na wątrobie leżało 
Zabawa była przednia a o późniejszych szczegółach dowiem się pewnie jutro w firmie, bo to imprezka w firmowym gronie była. Parapetówka u Roberta, w jego nowym domu, w którym już mieszka od końca tamtego roku. Ale teraz oficjalne chrzciny. Doposażyliśmy mu ogródek w 2 magnolie.
A przy okazji oczywiście musiałem coś zgubić. Tamtym razem okulary, a teraz telefon. Ale rano zaraz namierzyłem 
A poniżej fotki kuchni ekstremalnej w naszym wykonaniu. Banany z keczupem i musztardą. Dziwne, ale Tosiek nie zwracał tego póżniej 


Kategoria:














Bliskie sercu
Śledzone blogi











