Maanam

Data Piątek, 22 września 2006, 23:34

Dzisiaj do mojej wioski zawitał Maanam, więc nie można było nie skorzystać z okazji, żeby zobaczyć na żywo jedną z ciekawszych kapel w historii polskiego rocka. Po pracy i obiadku zrobiłem sobie krótką drzemkę i delikatnie sobie zaspałem, bo obudziłem się o 19.30 jak koncert już się zaczął. Ale 10-15 minut i byłem pod sceną :) Na początku i tak grali kawałki z ostatniej płyty „Znaki szczególne” i wcześniejszych, które nie są tak dobrze znane zarówno mnie jak i szerszej publiczności, więc wiele nie straciłem.

Zagrali w składzie jak przy nagrywaniu ostatniej płyty:

  • Kora - śpiew,
  • Marek Jackowski - gitara,
  • Janusz Yanina Iwański - gitara,
  • Bogdan Wawrzynowicz - gitara basowa
  • Cezary Kaźmierczak - klawisze,
  • Jose Manuel Alban Juarez – perkusja,

a więc ze starej gwardii tylko Kora i Marek, którzy mimo swojego wieku (55 i 60 lat) trzymają się wyśmienicie. Chociaż Kora miała małą przerwę w czasie koncertu i czas ten został wykorzystany na przedstawienie członków zespołu i ich popisy solowe na instrumentach.

Wszyscy oczywiście czekali na stare sprawdzone hiciory z lat osiemdziesiątych (dziwne, ale ja ich przecież nie pamiętam z okresu kiedy powstawały, a są mi jakoś najbliższe) i nie mogło się bez nich obyć. Zagrali między innymi (niekoniecznie w tej kolejności :)

  • Lipstick on the glass,
  • Oddech szczura,
  • Lucciola,
  • O! Nie rób tyle hałasu,
  • Krakowski spleen,
  • Paranoja jest goła,
  • To tylko tango,
  • Eksplozja.

Było też miejsce na najnowszy i naprawdę fajny utwór zaprezentowany w tym roku na Festiwalu Opolskim „Głęboko w sercu” z pięknym refrenem:

Głęboko w sercu mojego serca
Zamknięte są Twoje imiona
Po każdej zimie przychodzi wiosna
Nawet gdy bardzo jest spóźniona

Po tej dawce miał nastąpić koniec, ale publiczność mimo, iż na początku raczej zblazowana rozkręciła się i głośnymi okrzykami przywołała zespół na scenę. Zagrali jeszcze „Kocham Cię Kochanie Moje” i „Boskie Buenos”. Po tym zeszli ze sceny, ale publiczność domagała się jeszcze i dostaliśmy wspaniały prezent - „Szał niebieskich ciał”. Naprawdę super zakończenie.
Warto było się pojawić na tym koncercie, bo chociaż ostatnimi czasy Maanam nie pojawia się na mojej playlisćie (a był czas, że sporo ich słuchałem), to nie można było przejść obojętnie obok takiej okazji.

Poprzedni Poprzedni wpis   Nastepny wpis Następny

Komentarze do notki Maanam

Podgląd komentarza na żywo:

Dodaj komentarz:

Treść komentarza (formatowanie za pomocą Textile bez obrazków).