Okazjonalnie
To było dokładnie 9 listopada o godzinie 12:00 ładnych parę lat temu. Przyszło na świat wtedy takie małe stworzonko, któremu nie wiadomo dlaczego dano takie dziwne imię. Dopiero 2 lata temu miałem okazję uścisnąć dłoń swojemu imiennikowi. I nie był to Polak, tylko Austriak. Jak na razie, to cały moje dotychczasowe życie można by zawrzeć we fraszce Jana Czarnego „Życiorys”:
Urodził się, umarł, a pomiędzy
odczuwał brak pieniędzy.
To oczywiście żart 
Szczerze powiedziawszy nie narzekam. Nie pociąga mnie pogoń za paszą, bo można w niej zatracić sens życia. Trzeba mieć czas dla siebie, odskocznię od codziennego życia, mieć do wszystkiego dystans. Ważne, aby nie skrzywdzić po drodze niewinnych ludzi, aby codziennie rano można było spojrzeć w lustro. Wiadomo, nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Zresztą to podstawa, aby się rozwijać i nie stać w miejscu. Było w życiu wiele problemów i udało się je przezwyciężyć dzięki pomocy rodziny, dobrych ludzi i własnej pracy. Bo mimo jednak trochę leniwego charakterku mam jeszcze w sobie jakaś taką wytrwałość i nie lubię porzucić rzeczy, które zacząłem, a na których mi zależy i staram się realizować je i walczyć do końca. Niektórzy tylko twierdzą, że brak mi wiary w siebie, w swoje możliwości. Może i mają racje.
Jednego tylko brak. Brak kogoś naprawdę bliskiego. Są bliżsi i dalsi przyjaciele i wielkie dzięki im za ich obecność. Ale nie ma tej jednej najważniejszej osoby, z którą można by dzielić wszystkie radości i smutki, być oparciem i mieć oparcie. Widocznie nie nadszedł jeszcze czas. Cholera, czy ja cale życie muszę tkwić w stanie jakiegoś cierpienia?
Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi













Czwartek, 09 listopada 2006 o 13:25
Odnosze wrażenie, że doskonale Cie rozumiem