Codzienność
Trzeba nadrobić zaległości i napisać, co tam u mnie ostatnio działo się nudnego i nieciekawego 
W sobotę cholera miałem trochę przedłużony pobyt w pracy, aż do 16.00, bo przyjechali goście pogrzebać coś jeszcze przy CDN-ie i ktoś musiał zostać, żeby ich przypilnować, co by nic nie pokradli
wypuścić i potem zamknąć firmę, a w razie problemów dopomóc. Ale przyjechałem sobie do firmy coś koło 11.00, tak więc przynajmniej dobrze się wyspałem.
W niedzielę mogłem spokojnie wskoczyć na rowerek i pojechać gdzieś, bo nie było żadnego opadu i temperatura dość znośna, w okolicach 10°C, ale jakoś nie miałem ochoty. Dopiero wieczorkiem wziąłem młodego i pojechałem na basen. Program standardowy. Ale dawno tak łatwo nie zrobiłem obowiązkowego 50 m pod wodą. Nie, nie, na więcej na razie nie ma szans. Nie wiadomo jak na człowieku odbija się taki dłuższy brak dopływu tlenu. Jeszcze zacznę mieć jakieś wizje i co?
No a w poniedziałek odwiedziny u Kejti. Już otwarła oczka i próbuje powoli chodzić, a nie pełzać. No cudne maleństwo po prostu.
Kategoria:
















Bliskie sercu
Śledzone blogi












