Hala Łabowska
Kto pomyślałby, że 26 listopada można jeszcze wyskoczyć na rower. No pogoda wczoraj i dzisiaj wręcz fantastyczna, więc grzechem byłoby ją tak zmarnować. Wyciągnąłem więc mój rowerek i w drogę
Mimo ładnej pogody, z przejrzystością powietrza nie było dzisiaj za dobrze, więc spokojnie można było wybrać trasę bez atrakcji widokowych. Padło na Łabowską Halę, na której dawno nie byłem.
Tym razem (zresztą chyba w większości przypadków) start nastąpił ze Składzistego o godzinie 11.50. Początkowo około 2-3 km drogą asfaltową o niewielkim nachyleniu. Można się wczuć powoli w jazdę po dłuższej przerwie. Potem jednak następuje nagły zwrot i z doliny droga przenosi się na stok, co oczywiście wiąże się ze wzrostem nachylenia. Ale dalej jeszcze asfaltem około 1 km, aż do połączenia z drogą do Barnowca. Teraz już cały czas ostro pod górę drogą gruntową. Zadziwiające, że nawet nie ma błota, więc warunki rewelacyjne. Po około 2 km chwila odpoczynku, gdyż droga prowadzi w dół na długości około 1km, aż do połączenia z drogą z Feleczyna. I odtąd następuje ostatni podjazd na Halę Łabowską i jestem pod schroniskiem o 12.45, po 55 minutach od startu. Całkiem dobry czas. A górze o dziwo są jacyś turyści i nawet jeden rowerzysta. No ale przecież nie ma się co dziwić przy takiej pogodzie. Ale widoki nieszczególne, kawałek Beskidu Niskiego, a las nie ma już tego uroku co jeszcze miesiąc temu, bo drzewa na dobre zrzuciły liście do zimowego snu i nie jest już pięknie i kolorowo. Pod schroniskiem odpoczywam sobie 20 minut i 0 14.05 wyruszam z powrotem, ale troszkę inną drogą, właśnie tą prowadzącą do Feleczyna. Tutaj po pokonaniu serpentynki szybciutko zaczyna się asfalt i można trochę rozwinąć prędkość. Jedyny błąd jaki zrobiłem, to nie zabrałem rękawiczek i ręce totalnie mi zmarzły. Oczywiście nie zjeżdżam do Feleczyna, lecz odbijam na drogę stokową, zęby przebić się z powrotem do Składzistego. Droga bardzo fajna, prawie cały czas płasko. Tylko długa z niezłymi zawijasami. Po kilku kilometrach dołąncza ona do drogi którą podjeżdżałem, około 1km od miejsca startu. No to jeszcze pozostaje pokonać ten kawałeczek i o 14.40 koniec. Tyle na dzisiaj. I tak świetnie, że dało się zrobić chociaż tyle o tej porze roku.
Poniżej jak zwykle mapka z trasy.

Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi












