Podsumowanie
Dzisiaj Sylwester, więc czas na podsumowanie minionego 2006 roku, bo przez te kilka godzin już chyba nic nadzwyczajnego się nie wydarzy. W kilku słowach można powiedzieć, że ten rok był dla mnie bardzo dziwny. Z jednej strony wspaniały, a z drugiej fatalny. I to w odniesieniu do tej samej rzeczy takie skrajne odczucia. Ciekawe co?
Na pewno zadowolony jestem z tego jogga. Od lipca ruszył we właściwym tempie, bo mimo iż został założony ponad rok wcześniej, to jakoś notki pojawiały się bardzo symbolicznie. A zawdzięczam to właśnie tej osobie, która wzbudza we mnie tyle emocji. Chyba jako jedyna potrafiła docenić to miejsce.
Wreszcie w tym roku założyłem sobie własną domenę i blog, poczta, jabber itd. itp. hulają we własnej nazwie. Jakoś to tak przyjemniej i dostojnej, mimo faktu, iż wszystkie usługi są w wypożyczonych miejscach (Jogger, Google, www firmy).
Sezon rowerowy w tym roku był niezły. Starałem się, aby każdy wypad był inną trasą, aby się nie znudzić i poznawać wszystkie możliwe ścieżki. Dzięki temu miejscu są one teraz wreszcie na bieżąco opisywane i powstaje pewien rodzaj dziennika z weekendowych wypadów. Ktoś powiedział mi kiedyś aby za coś takiego wziąć się na serio i w sposób troszkę bardziej profesjonalny robić te relacje wraz z dokumentacją fotograficzną i kartograficzną. Mógłby z tego może nawet powstać jakiś przewodnik rowerowy po Beskidzie Sądeckim. Hm, ciekawa koncepcja. No i koniec z podjeżdżaniem do właściwych tras na rowerze. Szkoda energii na mdłe snucie się po asfalcie wśród pędzących samochodów. Rower do autka i podjeżdżam pod właściwą trasę, aby na niej dać z siebie wszystko.
W pracy jak to w pracy bez większych ekscesów. Raczej wszystko OK, na czas i bez wpadek. Już pewna rutyna chyba. Może czas na zmiany?
Jeśli chodzi o ludzi to nie mam raczej przykrych wspomnień. Jeśli były jakieś przykre odczucia, to widocznie niewielkie jeśli ich nie zapamiętałem. A nowych znajomości jakoś nie nawiązywałem, bo widocznie nie było nikogo z kim warto by ją zawrzeć. Trwam przy tych co są bardzo dla mnie cenne.
A co w sferze uczuć? Lepiej nie gadać 
Teraz chciałbym po prostu położyć się i przespać tę noc. I jutro obudzić się w nowej, innej rzeczywistości. Ale czy to możliwe? Niestety nie, bo dzisiejsza noc to żadne jakieś magiczne przejście. Po prostu zmiana tylko kilku cyferek. Cyferki, jak wszystko w naszym życiu. Nawet my nimi jesteśmy. Bez nr PESEL, NIP itp. nie istniejemy we współczesnym świecie. Straszne.
A jakie postanowienia noworoczne? O tym jutro.
Kategoria:
















Bliskie sercu
Śledzone blogi











