Kejti
Znowu o psiakach kumpeli, ale tym razem już z piątki szczeniaków została tylko Kejti, moja ulubienica. Zresztą odwdzięcza się w sposób aż nazbyt nachalny i natarczywy. Tak wylizany to ja jeszcze nigdy nie byłem. I żeby to chociaż było tylko na przywitanie. Ale nie, co kilka minut musi wylądować na moich kolanach i zrobić swoje. A niech jej będzie 
Ale teraz będzie długa przerwa. Kumpela wyjechała na jakiś czas i nie będę miał kontaktu z Kejti. Z 2-3 miechy to już pewnie nieźle wyrośnie. Mam nadzieję, że mnie jeszcze pozna i dalej darzyć takim uwielbieniem 
Poniżej kolejna partia fotek i przez jakiś czas nowych nie będzie 






Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi











