Ryś

Data Poniedziałek, 12 lutego 2007, 12:50

Odwiedziłem wczoraj miejscowe MCK Sokół w celu zapoznania się wizualnie z najnowszą produkcją Stanisława Tyma pt. „Ryś”. Ważne, żeby nie nastawiać się, że jest to „Miś” 2, bo mimo tego iż Tym miał swój współudział w tworzeniu misia, to jednak decydujący wpływ na jego kształt miał Breja, a on był jedyny w swoim rodzaju i o żadnym podobieństwie nie ma mowy. Jeśli już to można doszukiwać się podobieństw do „Rozmów kontrolowanych”.

Na sali frekwencja średniawa, sporo starszych ludzi. U tych, którzy już film widzieli wywołuje skrajne emocje. Albo twierdzą, że totalna kicha, albo wpadają w zachwyt. Ja jakoś jestem tak po środku. Może trzeba go zobaczyć jeszcze raz, żeby wszystko wyłapać, bo wszelkich aluzji do naszej rzeczywistości i innych filmów jest sporo. Film ma 2 minusy. Jak większość twierdzi trochę przydługawy - 140 minut to jednak za dużo na tego typu film. Jest wiele scenek, które spokojnie można by wyciąć bez straty dla filmu.
Druga wada, która zasadniczo nie jest wadą, co tylko przeszkodą do trafienia do szerszej publiczności, to specyficzny humor Tyma, który nie jest strawny dla większości ludzi. Ja też go zresztą nie ubóstwiam. Tyma wolałem jako aktora u Bareii. Ale na pewno dużym plusem jest obsada aktorska. W większości przypadków dobrzy i znani aktorzy występują w epizodach, które jednak pozostają w pamięci. I w tym też tkwi siłą filmu. Najczęściej wymieniane są Beat Tyszkiewicz i Grażyna Szpołowksa jako sprzątaczki w PKiN. W takiej samej roli Krystyna Janda jako sprzątaczka Wiadro na poczcie i niezły dialog z szefem tejże placówki. Identycznie Dorota Stalińska tylko, że ona sprząta w banku szafowanym przez Koziczka (Janusz Rewiński). Jest też ,niestety już Śp. Krystyna Feldman, Jest i Stanisława Celińska (niezły dialog z Anną Majcher przy przeglądaniu „Świerszczyka”). Wspaniała scena w czasie festynu, gdzie ksiądz Puter (Krzysztof Globisz) gubi buta i na trawie widać odciski racic. Pojawia się też sporo osób związanych z kabaretem (Jadwiga Basińka z Mumio, czy Joanna Kołaczkowska z nieistniejącego już Potem). Można tak dalej wymieniać, bo jest tych epizodów sporo.
Fabuła nie zachwyca, ale jest ogólnie OK. Prezes Ochódzki dalej jest cwaniaczkiem, który kombinuje jak wyjść w całym tym zamieszaniu na swoje. I oczywiście przy okazji jest wplątany w szereg powiązań i zależności na ogromną skalę, ale jak zwykle spada jak kot na 4 nogi.

Film polecam, bo zły nie jest. W każdym razie ja na pewno muszę jeszcze raz obejrzeć, żeby wszystko wyłapać, bo czasami nie można od razu wszystkiego, zwłaszcza jak człowiek jest ociężały umysłowa tak jak ja :)

Poprzedni Poprzedni wpis   Nastepny wpis Następny

Komentarze do notki Ryś

Podgląd komentarza na żywo:

Dodaj komentarz:

Treść komentarza (formatowanie za pomocą Markdown).