Testosteron
Ostatnio w chwili wolnego czasu wybrałem się do kina na głośny ostatnio "Testosteron". Po opowieściach ludzi, którzy widzieli sztukę i byli nią zachwyceni, byłem naprawdę nastawiony na niezłą zabawę i bałem się, żeby nie okazało się inaczej. Chociaż Ci którzy widzieli sztukę i film twierdzą, że jednak film wypada słabiej. Ale po obejrzeniu filmu mogę stwierdzić, że film jest super i śmiechu kupa. Ale ludzie pewnie oprócz z filmu śmiali się również ze mnie, bo i pozycja w jakiej siedziałem była niezwykle ciekawa (cholernie niewygodne siedzenia), a i moje wybuchy śmiechu też należą do intrygujących.
Naprawdę trzeba niezłego scenariusza, żeby film, w którym przez 2 h rozmawia ze sobą 7 facetów i to o jednym temacie czyli o kobietach (czy jak kto woli dupach) nie był nudny. Treści nie będę przybliżał, bo jak ktoś się wybiera to mu zepsuję oglądanie. No i obsada świetna. Krzysztof Stelmaszyk jako Stavros to przeszedł sam siebie, wspaniały Tomasz Kot jako Robal, Karolak do roli luzaka Fistacha też nieźle pasował jak i Cezary Kośiński w swej poważnej roli Janisa / Janusza. Jednak Maciej Stuhr (Tretyn) jakiś taki troszkę nijaki, to samo Piotr Adamczyk (Kornel) chociaż ich role nie były takie wyraziste. A Borys Szyc, chociaż wydaje się zabawny ale mnie drażni, to chyba jako Tytus nie grał tylko był sobą. Przynajmniej ja mam takie odczucie. Wiele tekstów z filmu pewnie przesiąknie do języka ulicy, zresztą niektóre już są w użyciu pewnie pod wpływem sztuki, jak np. „to jakaś masakra jest”. Ale założę się, że najszybciej te najdosadniejsze w wykonaniu kelnera Tytusa. No i na prawdę fajne są animowane wstawki. Dodają filmowi barwy i dynamiki. W każdym razie ja tym wahającym się przed pójściem do kina polecam 
Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi










