Tym razem pieszo
Wczoraj po raz pierwszy od niepamiętanych czasów miałem okazję zawitać w górki pieszo. A to przy okazji spotkania z Lulkiem vel Filkiem, chyba po 2 latach. Też mając wolny długi weekend chciał wpaść do New Sącza i przy okazji lekko gdzieś poczłapać w terenie i łyknąć jakiegoś browarka.
Początkowo mieliśmy jechać do Krynicy i tam kolejką na Jaworzynę, ale stwierdziłem, że teraz tam będzie ludzi od cholery i nie warto. No to zaproponowałem Rytro i lekki spacerek na ruiny zamku górujące nad nim. Ha, oczywiście cała wyprawa jak za starych dobrych czasów, czyli pociągiem, on z Gorlic bo akurat zajechał do rodziców, ja z New Sącza. Nie pamiętam kiedy ostatnio pociągiem jechałem, ale przez te parę lat w PKP nic nie zmieniło się na lepsze. Dalej w pociągach brud i syf. Ale mniejsza z tym. Po wylądowaniu w Rytrze Lulek stwierdził, ze kiedyś już tu był. Tak, zgadza się. W 1998 roku na rajdzie. Zakończenie było pod Perłą Południa. Oj, działo się wtedy. No ale od razu ruszyliśmy na ruiny zamku i po 30 minutach mogliśmy się już nacieszyć fajnym widokiem. Nie tylko na Pasmo Radziejowej, ale i na Dolinę Popradu i biegnąca nią linie kolejową, Hi hi, z góry jadące pociągi sprawiały wrażenie kolejki – zabawki. Ha, działała też pierwsza i jedyna chyba w tej okolicy elektrownia wiatrowa. No ale po chwili odpoczynku i łyknięciu zupki chmielowej, Lulek stwierdził że spokojnie mógłby się jeszcze przejść, no to poszliśmy w kierunku schroniska Cyrla, drogą dojazdową. Tak przed południem byliśmy już na miejscu. Ludzi oczywiście sporo, bo to długi weekend
Posiedzieliśmy, wypiliśmy co trzeba i z powrotem ale już czerwonym szlakiem. Po zejściu był jeszcze czas na łykniecie browarków w Zajeździe Ryterskim i po 15 jak już dobrze szumiało w głowie czas było wracać. Oczywiście przez cały czas gadaliśmy o starych czasach i nawet padł pomysł żeby wprowadzić takie spotkanie w coroczny kalendarz i ściągnąć jeszcze innych ludzi ze starej paczki: Rycha, Dziomka i innych. No warto byłoby tak na jakiś czas zebrać się starą ekipą.
Update (09.05.2007):
Lulek podesłał mi kilka fotek z naszej wyprawy, to zapodaję poniżej 






Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi












Niedziela, 06 maja 2007 o 20:52
Przedstawię swoją wersję wydarzeń.
Postanowiłem do Florka pojechać pociągiem. Nie pamiętam kiedy ostatni raz jechałem tą trasą i bardzo chciałem obejrzeć widoki za oknem raz jeszcze zanim zlikwidują tę linię. Kilkanaście lat temu często jeździłem z Zagórzan do Skołyszyna a dziś jest to już niemożliwe…..
Kasę w Zagórzanach otwierają dopiero o szóstej rano więc bilet musiałem kupić w pociągu, jak nietrudno się domyślić pani konduktorka nie miała wydać. Stanem pociągu byłem mile zaskoczony: czysto, ciepło (na zewnątrz przymrozek – postrach ogrodników), i welurowe siedzenia. Pasażerów można policzyć na palcach obu rąk, przypuszczam, że wszyscy to kolejarze jadący albo do pracy w Stróżach albo z pracy.
Ciąg dalszy nastąpi…. syn się niecierpliwi….