Isover Eko Grand Prix
W piątek miałem okazję być na spotkaniu dystrybutorów firmy Isover, które firma co roku organizuje.
Tym razem zawitaliśmy do Szczyrku, do Hotelu Skaliste. Tam oczywiście szkolenie produktowe, które trzeba jakoś przeżyć. No a po obiadku był czas na atrakcje. Spotkania te zawsze są urozmaicone ciekawymi zabawami a świeżym powietrzu. Dwa lata temu była Olimpiada Isover w Muszynie, rok temu Mundial Isover w Wysowej, a tym razem Isover Eko Grand Prix. Organizatorzy znowu przygotowali się nieźle i kongruencje do rozegrania były czadowe i zabawa przy nich była przednia 
Zaczęło się od jazdy na odległość na zwariowanym rowerze. Tak, ten rower był całkiem przekręcony, bo skręcał odwrotnie. Ty w lewo a on skręca w prawo, ty w prawo a on jedzie w lewo. Nie da sie na tym jeździć. Zresztą instruktor powiedział, że najlepiej na nim jeździłyby osoby, które dopiero uczą. Zaawansowani rowerzyści nie mają szans. Ich nawyki są już tak zakorzenione, że nie sposób jeździć odwrotnie. Tak zresztą było w moim przypadku, przejechałem 3,5 metra 
Później przyszedł czas na coś użytecznego, czyli udzielanie pierwszej pomocy. Była okazja, żeby spróbować własnych sił w reanimacji na Ani. Manekinie oczywiście 
Kolejna zabawa to jazda na deskorolce ale z silnikiem no i kierownicą (coś jak hulajnoga, tylko że 4 kółka a nie 2) po wyznaczonej trasie na czas. Niezła frajda, zwłaszcza że to w terenie, a nie po asfalciku.
Następna konkurencja wymagała dużo wysiłku. Na początku może nie, bo należało z rozrzuconych części złożyć bolid Formuły 1, ale później jak najbardziej, bo trzeba było ten bolid wraz z kierowcą pchać o torze przez 5 minut. No a to wcale nie był asfalt na płaskim terenie, tylko normalna polana w lesie więc było też pod górkę. Oj bardzo się zmęczyliśmy.
Potem przyszedł czas na coś ekstra czyli jazda terenówą. Najpierw po wyznaczonej trasie z niezłymi wertepami, a później był test steward, czyli jazda ale z wyczuciem, żeby nie zgubić piłki z leja zamontowanego z przodu. Oczywiście wszystko na czas. Czadowe 
No a ostatnia konkurencja ku przestrodze, czyli alkogogle, symulujące stan po spożyciu alkoholu powodującej jego zawartość we krwi na około 1,4 promila.. Tutaj były 2 czynności do wykonania. Pierwsza polegała na zbieraniu piłeczek golfowych umieszczonych po okręgu do wiadra, które stało w jego środku. Oczywiście każdą piłeczkę trzeba było zanosić oddzielnie do wiadra, więc tańce były przednie. Tutaj śmiechu było co niemiara. Żałuję, że nie wziąłem kamery, bo to warto uwiecznić i zobaczyć siebie w akcji bo z innych polew był niesamowity. Drugim zadaniem był slalom na rowerze w alkogoglach, ale tutaj zrezygnowano już z jazdy i trzeba było chociaż rower przeprowadzić slalomem. Po prostu luzie nie byli w stanie wykonać tej czynności. Powodowało to liczne upadki i niebezpieczeństwo uszkodzenia kończyn, a o to przecież w tej zabawie nie chodziło.
Na a po tych szaleństwach przyszedł czas na chwilę odpoczynku a później już coś mocniejszego i świetną zabawę w „Szpital na peryferiach”. Ech, co to ludzie nie wymyślą 
Poniżej tylko 4 fotki z 3 pierwszych konkurencji, gdyż nie sprawdziłem stanu baterii w aparacie i padł 




Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi










