Bungee
No to wreszcie dzisiaj zaliczyłem skok na bungee. Udało się przy okazji juwenaliów w WSB-NLU w Nowym Sączu, gdzie co roku jest m.in. taka atrakcja. No wiadomo, że to tylko z dźwigu i wysokości 35 m (tak gdzieś 11-12 piętro w bloku), ale na początek wystarczy. Jak będzie kiedyś możliwość, to trzeba spróbować z większej wysokości.
Ale pierwszy raz nie obyło się bez stresu. Wszystko OK do momentu, kiedy nie wyjeżdża się na górę i widzi odpływającą ziemię. A już całkiem człowiek zastanawia się co robi w momencie jak ma skoczyć i czy przypadkiem rozumu mu nie odebrało. Patrzy w dół a tam wszystko takie mniejsze i myśli, o kurcze co ja robię. Jakoś nie dociera do niego że zabezpieczony jest liną, bo w pierwszej fazie przecież w ogóle tego nie odczuwa i najnormalniej w świecie spada. Ale nie można się długo zastanawiać tylko jazda w dół. Czym więcej czasu na zastanowienie tym gorzej. A samo spadanie to już normalnie czad. No i jeszcze potem to bujanie, no po prostu super. Oj, trzeba będzie kiedyś z powtórzyć, może ze skokiem do tyłu. Aa, razem ze mną skakał Firefox i Thunderbird. Na koszulce oczywiście 
Poniżej filmik z mojego skoku.
Rozwiń
Kategoria:
















Bliskie sercu
Śledzone blogi












Niedziela, 20 maja 2007 o 00:10
łoooo, zazdroszcze