Dzisiaj tak niczego sobie, tak najnormalniej w świecie pękła sobie u nas w firmie rura wodociągowa. Dobrze, że przynajmniej jeszcze w czasie pracy, bo jakby tak po 14 to pewnie lałoby się do poniedziałku. No i musiała tak akurat na wjeździe na plac magazynowy jakby nie mogła w innym miejscu. Złośliwa ta rura. Oczywiście woda zalała cały plac. Ale przynajmniej fajny widoczek na niby gejzer był i fajnie też podniósł się asfalt i chodziło się po nim jak po nadmuchanej poduszce. No po jakiejś godzince dopiero odcięli wodę i przestało się lać. Tylko teraz powstaje pytanie. Kiedy usuną usterkę i znowu pojawi się woda w kranie? I nie jest tu problemem woda na kawkę bo i tak korzysta się z mineralnej lub źródlanej, ale o spłukiwanie kibelków głównie. Smrodek może się zrobić.
Zastanowił mnie jakiś czas temu sens istnienia opinii o sklepach internetowych w serwisach ceno.pl i opineo.pl. Co do ich funkcji porównania cen to nie mam zastrzeżeń, bo właśnie pozwoliły mi zakupić ten sam towar po niższej cenie, ale istnienie opinii to zwykły pic na wodę.Podejrzenie może wzbudzać już fakt, iż przeglądając opinie napotykamy tylko pozytywne. No, czasami tylko ktoś tam wytyka jakąś drobniutką wpadkę, ale oczywiście opinia jest jak najbardziej pozytywna i nic tylko kupować. Mnie wydało się to coś podejrzane. No i miałem racje.
Przy okazji sobotniego meczu i ulewy w jego przerwie, była okazja podziwiać wspaniałe zjawisko. Po deszczu pojawiły się wspaniałą tęcza a zaraz po niej tęcza wtórna i obydwie były domknięte. Niestety zajmowały one taki fragment nieba, że nie dało się ich ująć w całości na fotce. Szkoda, bo widok był naprawdę przepiękny. Pomyślałem, że może to niebiosa uśmiechnęły się do mnie. Niestety, drugi dzień pokazał coś przeciwnego.
W sobotę miałem okazję być i nawet grać w corocznym meczyku naszej firmy z dwiema zaprzyjaźnionymi firmami. Ja jako człowiek, które z piłką nożną jako zawodnik i kibic jest raczej na opak, postawiony zostałem na obronie. No ale broniłem dostępu do bramki jak lew i czasami nawet z poświeceniem, zaliczając bliski kontakt 3 stopnia z glebą. Ale i tak wciry totalne dostaliśmy - 5:9 Po meczyku oczywiście była część artystyczna, ale ja już się upłynniłem, bo nazajutrz miałem niezwykle ważny wyjazdowy dzień i nie mogłem pozwolić sobie na kaca. A impreza podobno fajna była, bo niektórzy dopiero rano wrócili do domu
Wczoraj niestety nie byłem na rowerku, ale za to poszalałem nieźle w wodzie. A to w związku z firmową wycieczką dla pracowników i dzieciaków do Tatralandii na Słowacji, dobrze już znanego też w Polsce ośrodka wszelakich rozrywek wodnych. Z Nowego Sącza jest tam kawałeczek, bo około 200 km i te 4h w autobusie trzeba było jakoś przeboleć. No ale warto to ścierpieć żeby potem kilka godzin poszaleć korzystając z przeróżnych form rozrywek na wodzie, od tych najprostszych jak zwykły basen, po te dla najbardziej odważnych jak strome i szybkie zjeżdżalnie. Atrakcji jest sporo i nie sposób wszystkich wymienić, wliczając też wspaniały widok na Tatry. Zainteresowanych nimi odsyłam na stronę Tatralandii i do galerii poniżej.
Dotarła do mnie wreszcie koszulka zamówiona na spieprzajdziadu.com. Wysłużona już nieźle opaska na chwilę obecną stałą się niewystarczająca, więc sobie zamówiłem koszulkę. Szkoda tylko, że nie mają koszulek w zestawie kolorystycznym opaski, czyli pomarańczowych z czarnym napisem, bo moim zdaniem dużo lepiej wygadałaby i bardziej rzucała sie w oczy. Dzisiaj już wypróbowałem działanie i poszedłem sobie na obiadek w tejże koszulce. No wzbudzała sensację oczywistość in plus. Ale i tak mam pewne obawy, zwłaszcza co do tępych dresów, bo mogą nie zrozumieć o co chodzi i może się przykro skończyć.
Dzisiejsze wyprawa rowerowa nie obyła się bez problemów wywołanych przez aurę. Już w czasie dojazdu do Szczawnicy, skąd miał nastąpić dzisiaj start widać było po chmurach, że mogą być dzisiaj problemy z burzami. Zresztą miedzy Tylmanową i Krościenkiem jedną już zaliczyłem, ale na szczęście jeszcze w aucie.
W firmie dorobiliśmy się nowego serwerka HP ProLiant ML110 G4 do obsługi bazy danych SQL dla CDN XL. Nieduży to sprzęcik, ale nowy i fajniutki. Najważniejsze jest jednak to, jaką nazwę otrzymał. Otóż zwie się on IRASIAD i nie jest to wcale mój pomysł. Widać nie brakuje ludzi z poczuciem humoru. Irasiad niby już chyba wszystkim dobrze znany i oklepany ale cieszy
O dziwnej „egzotycznej” chorobie byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego już chyba wszystko powiedziano. Ale z tego co ja gdzieś usłyszałem, to wcale nie zaraził się ona nią na Filipinach, lecz w Egipcie na oazie Al Kohol
Nie wiem czy to się już gdzieś tutaj pojawiło, ale ja dopiero dzisiaj dostałem linka do bloga Dusiciela, z bardzo wyrazistym nagłówkiem. Dzieci, nie klikać, bo pornografia
Z wykształcenia budowlaniec, zawodowo związany z branżą materiałów budowlanych. W wolnych chwilach nałogowo naświetlający się przed monitorem i czasami dla relaksu szalejący na rowerze po okolicznych górach. Swego czasu zadawał się z grupą szaleńców zwaną Wizjonerzy i Kreatorzy Chaosu, a sam określa siebie Stworem z Bagien.
Imieniny: 04.05 Dzień Strażaka
Urodziny: 09.11 12.00 niedziela
Znak zodiaku: pieprzony skorpion
Wzrost: 5,58 stopy
Waga: 143-154 funty (w zleżności od pory roku)
Kolor oczu: browarny
Znaki szczególne: kilka blizn po przerzutkach przez kierownicę
Lokalizacja: Nowy Sącz (niektórzy mówią, że Mała Wieś)