Burzowo

Data Niedziela, 10 czerwca 2007, 23:26

Dzisiejsze wyprawa rowerowa nie obyła się bez problemów wywołanych przez aurę. Już w czasie dojazdu do Szczawnicy, skąd miał nastąpić dzisiaj start widać było po chmurach, że mogą być dzisiaj problemy z burzami. Zresztą miedzy Tylmanową i Krościenkiem jedną już zaliczyłem, ale na szczęście jeszcze w aucie.

Start dzisiejszej wyprawy rowerowej nastąpił dokładnie z Sewerynówki na wysokości ok. 560 m npm o 12.40. Słychać było jakieś pomrukiwania burzy i czuć spadające pojedyncze krople ale zdecydowałem się jechać. Trasa wiodąca czarnym szlakiem rowerowym, który pokrywa się z niebieskim szlakiem narciarskim po ok. 200-300 m dokładnie przy Kaplicy na Sewerynówce rozgałęzia się i można wybrać 2 opcje podjazdu na Przehybę. Jedna dłuższa, ale łagodniejsza doliną Sopotnickiego Potoku (11 km), druga krótsza ale ostrzejsza doliną Jastrzębiego Potoku (6 km). Oczywiście wybieram opcję krótsza. Jednak po 10 minutach jazdy niespodzianka. Pojawia się burza z mocnym opadem deszczu, trzeba więc się schronić. Przymusowa przerwa trwała bardzo długo, bo aż 1h i 20 min. i dopiero o 14.00 ruszyłem w dalszą trasę. Oczywiście po opadzie zrobiło się mokro, więc błotko sprawiało dodatkową trudność w podjeździe. Po około 30 minutach dołącza niebieski szlak pieszy, z którym żegnaliśmy się zaraz przy starcie, ale tez na niezbyt długo. Po chwili docieram do połączenia alternatywnych tras, które rozłączyły się przy kaplicy na Sewerynówce i dalej wspinam się już stokami Czeremchy (1024 m npm), widząc nieprzyjemnie ciemne chmury nad Podhalem. Po chwili niebieski szlak pieszy odbija w prawo udając się na główny grzbiet Czeremchy, a ja dalej podążam szlakiem rowerowym. Niestety, po ok. 10 minutach gdy już jestem na wysokości ok 1000 m npm nadchodzi intensywny deszcz i znowu trzeba się schronić. Centrum tej kolejnej burzy przechodzi gdzieś nad dolina Dunajca, ale jest ona dość rozległa i powolna, więc sięga ona tutaj i stanowczo się przedłuża. O 16.00 przy dalej trwającym opadzie podejmuję decyzję o powrocie i rezygnuję z ataku na Przehybę. Późnawo już, błoto i nie wiadomo co dalej będzie z pogodą. Jedyną modyfikacją jest, że wracam właśnie tą dłuższą opcją przez dolinę Sopotnickiego Potoku. Dużej prędkości przy zjeździe nie da się osiągnąć, ze względu na błoto, choć i tak po ok 45 minutach ląduję przy aucie totalnie ubłocony. No cóż, czasami takie uroki roweru :) Szkoda, ze dzisiaj wyszło jak wyszło, bo plan na traskę był naprawdę niezły. Ale przynajmniej zaliczyłem tą dłuższa alternatywna drogę i na pewno nie mam zamiaru w przyszłości nią podjeżdżać. Zbyt długa i łagodna.

Poniżej jak zwykle mapka trasy i kilka fotek.

Mapka  Drogowskaz
Kaplica  Szyszki
Drogowskaz  Tatry

Poprzedni Poprzedni wpis   Nastepny wpis Następny

Komentarze do notki Burzowo

Podgląd komentarza na żywo:

Dodaj komentarz:

Treść komentarza (formatowanie za pomocą Markdown).