Tatralandia
Wczoraj niestety nie byłem na rowerku, ale za to poszalałem nieźle w wodzie. A to w związku z firmową wycieczką dla pracowników i dzieciaków do Tatralandii na Słowacji, dobrze już znanego też w Polsce ośrodka wszelakich rozrywek wodnych. Z Nowego Sącza jest tam kawałeczek, bo około 200 km i te 4h w autobusie trzeba było jakoś przeboleć. No ale warto to ścierpieć żeby potem kilka godzin poszaleć korzystając z przeróżnych form rozrywek na wodzie, od tych najprostszych jak zwykły basen, po te dla najbardziej odważnych jak strome i szybkie zjeżdżalnie. Atrakcji jest sporo i nie sposób wszystkich wymienić, wliczając też wspaniały widok na Tatry. Zainteresowanych nimi odsyłam na stronę Tatralandii i do galerii poniżej.
No ja na pewno poszalałem, bo dzisiaj ze mnie to pozostały ledwo poruszające się zwłoki. Na słońcu prawie w ogóle nie leżałem, a i często chowało silono za chmurki, a opalenizna pojawiła się znaczna. Dopiero dzisiaj też liczę też siniaki i obdarcia, bo wczoraj jakoś się tym nie przejmowałem. Nie obyło się też bez małego starcia ze Słowakami z obsługi, strasznymi służbistami, ale to już szczegół. W każdym razie chyba dobrze nie znają polskiego, bo jakby znali, to na 100% dostałbym po mordzie.
Poniżej kilka fotek z Tatralandii.
Update: 20.06.2007 r.
Dostałem fotki od innych no to wrzucam kilka m.in. ze mną 




















Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi











