Dykta z rana jak śmietana
Dzisiaj gorąco, a u nas w firmie dodatkowo po sobotniej awarii wodociągu nie ma wody i o ile pitna zawsze jakoś się znajdzie, to gorzej z tą użytkową do mycia i spłukiwania. Jak ktoś się zapomni albo obcy przyjdzie to się załatwi w szalecie i nie spłukanie, bo czym niby? Śliną? No i istniej poważne zagrożenie powstania katastrofy sanitarno-epidemiologicznej, więc trzeba się jakoś chronić i zabijać zarazki. Jak wiadomo spirytus do tych celów jest najlepszy, zabije zarazki a i człowiek ugasi pragnienie w gorący dzień. Ponieważ ten czysty drogi to trzeba się ratować tym zanieczyszczonym, zwanym denaturatem. Piękny kolorek ma nawet, fioletowy taki. Smaczek też niczego sobie. Mm, no miodzie normalnie. Producent ma nawet ciekawą nazwę – Deliker. Szkoda, że nie De Likier albo jakoś tak
Ponieważ w biurze takich trunków nie wypada spożywać, to najlepiej zrobić to na magazynie. Miejsce i trunek powinny z sobą współgrać. Spokojnie mógłby to być też jakiś park, ale to miejsce publiczne i mandat można zaliczyć. Tak więc lepiej na swoim podwórku.
No to smacznego 

Kategoria:

A mnie to jeszcze kuszą inne kolorowe płyny na półkach. Ja to jak dziecko, jak kolorowe tzn. fajne 













Bliskie sercu
Śledzone blogi











Wtorek, 03 lipca 2007 o 16:16
o kurde, nieźle, tak w ogóle to myślałem, że taki denaturat to się przez chleb przelewa, czy jakoś tak, a zresztą jest przecież dostępny bezbarwny denaturat, mniej trujący podobnież, no ale z braku laku to czego człowiek się nie napije ;D