Jaworzyna Krynicka
Dzisiaj pogoda taka niepewna była i od rana zastanawiałem się gdzie dzisiaj ruszyć. Opcje byłe 2 – Turbacz z Poręby albo Jaworzyna Krynicka. Ale ponieważ widoczność była kiepska i spóźnienie duże, bo pospałem sobie coś dłużej dzisiaj, więc ruszyłem do Krynicy, a dokładnie do Czarnego Potoku, pod dolną stację kolejki na Jaworzynę Krynicką. Po drodze jeszcze się wkurzyłem poważnie, bo nie dość, że późno jechałem, to w Krynicy stałem chyba ponad 30 minut, bo ruch był wstrzymany przez jakiś wyścig kolarski.
Start spod dolnej stacji kolejki na Jaworzynę ok. 14.15, najpierw kawałeczek w dół w kierunku Czarnego Potoku i potem zaraz odbicie na czerwony szlak rowerowy, który prowadzi najpierw łagodnie doliną potoku Izwór, a potem odbija w prawo na stok i tutaj chwilowo już ostrzej pod górę, przecinając najpierw trasę zjazdową i wyciąg, potem czerwony szlak pieszy z Krynicy na Jaworzynę, dalej kolejną trasę zjazdową, tym razem tą główną, aż w końcu prowadzi pod kolejką gondolową na Jaworzynę. Tutaj kilka fotek i dalej jazda drogą stokową, która skręca w lewo przecinając zielony szlak pieszy z Krynicy na Jaworzynę, prowadzący obok Diabelskiego Kamienia i dalej kolejną trasę zjazdową i wyciąg. Potem droga już biegnie łagodnie pod górę przez las, aż do połączenia z drogą wiodącą cały czas doliną Czarnego Potoku, na dole obok wodociągów, którą zazwyczaj podjeżdżałem. Od tego miejsca już trochę ostrzej podjazd do schroniska na Jaworzynie Krynickiej. Obok schroniska są tutaj też 2 osobne budynki: stróżówka GOPR i Muzeum Turystyki Górskiej. Chwila odpoczynku i dalej ruszam w już ostatni podjazd na szczyt Jaworzyny Krynickiej, pod drodze znowu przecinając główną trasę narciarską i przejeżdżając pod kolejką i po ok. 1 godzinie od startu jestem na szczycie (1114 m npm). Ludzi dość sporo i szczyt wygląda jak krynicki deptak, a jeszcze powstają nowe budynki. No ale 90% ludzi wyjechało kolejką, co widać po paniach w szpilkach
Teraz zasłużony odpoczynek 30 minut. Widoków dzisiaj nie było ciekawych, co najwyżej ze słońcem na Beskid Niski, po o Tatrach i Paśmie Radziejowej trzeba było zapomnieć.
Po odpoczynku na powrotną drogę wybrałem się na „skróty”
To oczywiście żart, przy okazji bardzo przeze mnie lubianego prawa Murphy'ego - „skrót, to najdłuższa droga łącząca dwa punkty”. Czyli nie była to najkrótsza, ale najdłuższa droga mogąca doprowadzić mnie do punktu startu, ale za to prawie cały czas spokojnie w dół z nielicznymi krótkimi podjazdami. Pojechałem więc sobie czerwonym szlakiem w kierunku Runka (1080 m npm), ale do niego niedocierając, gdyż przed nim odbiłem na niebieski szlak przez Przysłop (941 m npm) i dalej wraz z żółtym szlakiem przez Drabiakówkę (893 m npm), cały czas grzbietem nad kompleksem narciarskim Słotwiny do Przełęczy Krzyżowej (768 m npm). Stąd już ostry zjazd (spokojnie można „fikołka” wywinąć) zielonym szlakiem pod dolną stację kolejki, pod którą ostro wyhamowałem po ok. 45 minutach od startu ze szczytu.
Błąd tylko zrobiłem dzisiaj, że nie pojechałem sobie do Wierchomli, bo w tamtejszej Stacji Narciarskiej Wierchomla odbywały się Mistrzostwa Polski w downhillu. Można by popatrzeć na wariatów 
Poniżej jak zwykle mapka trasy i spora seria zdjęć z kolejką i deptkiem na szczycie w roli głównej
Ale jeszcze muszę dodać mały komentarz. Jak wiadomo mój stosunek do crossowców na szlakach nigdy nie był pozytywny, czemu już dawałem wyraz. Ale wczoraj to już sobie u mnie przegięli. Jadąc spokojnie szlakiem w kierunku Runka, zostałem wyprzedzony przez 2 crossowców, którzy oczywiście czują się panami szlaków i nic nie robią sobie z innych użytkowników, czy to pieszych czy rowerzystów. Wiedząc że droga jest kamienista, burak wyprzedając mnie jeszcze dodał gazu, co poskutkowało tym, że zostałem obrzucony kamieniami spod kół, powodującymi kilka krwawiących ran. Oj panowie, przebrała się miarka. Teraz z mojej strony zaczyna się walka i chyba czas wprowadzić poprzednie obietnice w życie. Chamstwo tylko chamstwem zwalczysz, bo inaczej do tępych głów nie dotrze.

















Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi












Poniedziałek, 06 sierpnia 2007 o 13:22
Jak będziesz w Jaworzynie Śląskiej to daj znać D: