Obidza - Przehyba

Data Czwartek, 16 sierpnia 2007, 19:42

Wczoraj zaliczyłem kolejną trasę na rowerze, jak zwykle inną niż planowałem wcześnie, bo troszkę za długo sobie pospałem i stwierdziłem że nie ma już sensu, bo kawałek trzeba podjechać i szkoda czasu. Wybrałem się wiec na trasę, którą dawno nie jechałem, a mianowicie z Obidzy na Przehybę.

Start ok. 13.00 spod kościoła w Obidzy i zaraz skręt w lewo na boczną drogę prowadzącą wzdłuż Majdańskiego Potoku przez przysiółek zwany właśnie Majdan. Na początku raczej łagodnie pod górkę i troszkę ponad kilometr asfaltem, a potem już drogą gruntową koło krzyża przydrożnego po lewej stronie i Wodospadu Wielkiego (6 m wysokości). Dopiero po ok. 2,5 km od początku kończą się zabudowania i wjeżdżam w las. Gdzie nachylenie drogi trochę się zwiększa. Tutaj gdzieś po przebyciu 1 km skręcam w prawo przekraczając Majdański Potok i wspinając się stromą drogą w kierunku Polany Herślowej. Niestety ten odcinek jest raczej nie do przebycia na rowerze, trzeba go niestety prowadzić (na mapce czarne kropki). Na Polanie Herślowej docieram do czerwonego szlaku Dzwonkówka – Przehyba, ale nie jadę nim, lecz na lewo drogą stokową, która prowadzi aż pod Kamień św. Kingi. Droga dość łagodna, ale miejscami strome podjazdy i to pokryte rumowiskiem, więc trudno je pokonać. Ale jakoś docieram do drogi z Gabonia tuż obok kamienia św. Kingi i tutaj już spokojnie pod górę koło przekaźnika radiowo-telewizyjnego do schroniska na Przehybie (1175 m npm), gdzie jestem ok. 14.40. Tutaj wiadomo odpoczynek ok. 30 minut i rzut okiem na Pieniny i Tatry z tarasu za schroniskiem. Widoczność dzisiaj jest nienajlepsza i widać tylko słaby zarys Tatr i niewyraźnie Pieniny. O 15.10 wyruszam w drogę powrotną, kierując się czerwonym szlakiem pieszym w kierunku Dzwonkówki (983 m npm). Po drodze łagodny podjazd na Skałkę 1163 m npm), a z niej już prawie cały czas w dół, czasami bardzo stromo (polecam nawet zsiąść z roweru) w kierunku Polany Herślowej. Z niej dalej czerwonym szlakiem koło Rokity (898 m npm) i Kuby (888 m npm) do Przełęczy Przysłop (832 m npm). Tutaj skręcam w prawo w dolinę Potoku Obidzkiego, i nią cały czas drogą najpierw gruntową a później asfaltową, aż do punktu startu pod kościołem. Na dole jestem ok. 16.00.

A standardowo poniżej mapka trasy. Niestety zdjęć dzisiaj brak :(

Mapka trasy

Poprzedni Poprzedni wpis   Nastepny wpis Następny

Komentarze do notki Obidza - Przehyba

  1. 1.
    Piotr Pyclik powiedział(a):

    Ile kilometrów? Ciekawa musi być jazda w takim terenie. Jestem ze Szczecina, więc moje wrażenia są zupełnie inne. :)

  1. 2.
    floorek powiedział(a):

    Kilometrów to niewiele, pewnie z 20 było, ale w górach to całkiem inaczej się liczy jak masz różnicę wysokości 750 m, a to i tak nie suma wszystkich podjazdów :)

  1. 3.
    Piotr Pyclik powiedział(a):

    Tak właśnie myślałem, u mnie to niziny przeważnie. :)

  1. 4.
    floorek powiedział(a):

    No trochę inna jazda :) Trzeba by jakiś przelicznik na płaskie teren zrobić ;)

  1. 5.
    Piotr Pyclik powiedział(a):

    Może ktoś mądry już to wymyślił? Tak czy inaczej wiem, co to jest wspinaczka, w dodatku na rowerze raczej nie stworzonym do takich celów. :)

  1. 6.
    floorek powiedział(a):

    Ech, na nieodpowiednim rowerze to masakra jest. Ale przynajmniej potem frajda jest przy zjeździe, chociaż też zależy od terenu. Przy gruntowych drogach, to ręce bolą od hamowania, bo ja w downhill się nie mam zamiaru bawić :D

  1. 7.
    Piotr Pyclik powiedział(a):

    Mam bardziej szosowy rower (Kelly’s Stylus) – zadnej amortyzacji i 28 calowe koła. ;) Ze wspinaniem jest tyle o ile, ale zjazd np. po bruku to masakra dla rąk i siedzenia. :)

  1. 8.
    floorek powiedział(a):

    No szosówka to szosówka, cienkie kółeczka robią swoje. Ja tam jakiegoś super wypasionego roweru niema, ale przy zjeździe jednak amortyzator z przodu dużo daje. Merida z serii Kalahari, a już 3 sezon bez większych problemów. Ja to tak rekreacyjnie raczej traktuję.

  1. 9.
    Piotr Pyclik powiedział(a):

    Też. Żaden ze mnie sportowiec. A swój rower wziąłem szczerze mówiąc dlatego, że mi się spodobał i był po okazyjnej cenie. Teraz jestem tylko trochę mniej zielony w temacie niż na początku, ale z rowerem wszystko w porządku, więc jakimś fartem wybrałem odpowiednio. :)

  1. 10.
    floorek powiedział(a):

    No cóż, najważniejsze to się poruszać po całym tygodniu siedzenia na tyłku. Mój organizm to się już chyba uzależnił, bo jak jest fatalna pogoda albo coś innego wypadnie i nie pojadę, to jakoś tak dziwnie się potem czuję :)

  1. 11.
    Piotr Pyclik powiedział(a):

    Na szczęście mam wakacje, więc mogę codziennie, jeśli chcę. :) Ale niech tylko zacznie się rok akademicki, to będzie dużo gorzej. :)

  1. 12.
    floorek powiedział(a):

    No ja niestety pracuję i w weekendy mama na to czas, a tak na prawdę to tylko w niedziele, bo sobota jakoś tak schodzi na innych sprawach, ale i to wystarcza. Daje dużo radości i kopa do życia.

  1. 13.
    Piotr Pyclik powiedział(a):

    O tak. Niewątpliwie jestem już od tego uzależniony. :D

Podgląd komentarza na żywo:

Dodaj komentarz:

Treść komentarza (formatowanie za pomocą Markdown).