Obidza - Przehyba
Wczoraj zaliczyłem kolejną trasę na rowerze, jak zwykle inną niż planowałem wcześnie, bo troszkę za długo sobie pospałem i stwierdziłem że nie ma już sensu, bo kawałek trzeba podjechać i szkoda czasu. Wybrałem się wiec na trasę, którą dawno nie jechałem, a mianowicie z Obidzy na Przehybę.
Start ok. 13.00 spod kościoła w Obidzy i zaraz skręt w lewo na boczną drogę prowadzącą wzdłuż Majdańskiego Potoku przez przysiółek zwany właśnie Majdan. Na początku raczej łagodnie pod górkę i troszkę ponad kilometr asfaltem, a potem już drogą gruntową koło krzyża przydrożnego po lewej stronie i Wodospadu Wielkiego (6 m wysokości). Dopiero po ok. 2,5 km od początku kończą się zabudowania i wjeżdżam w las. Gdzie nachylenie drogi trochę się zwiększa. Tutaj gdzieś po przebyciu 1 km skręcam w prawo przekraczając Majdański Potok i wspinając się stromą drogą w kierunku Polany Herślowej. Niestety ten odcinek jest raczej nie do przebycia na rowerze, trzeba go niestety prowadzić (na mapce czarne kropki). Na Polanie Herślowej docieram do czerwonego szlaku Dzwonkówka – Przehyba, ale nie jadę nim, lecz na lewo drogą stokową, która prowadzi aż pod Kamień św. Kingi. Droga dość łagodna, ale miejscami strome podjazdy i to pokryte rumowiskiem, więc trudno je pokonać. Ale jakoś docieram do drogi z Gabonia tuż obok kamienia św. Kingi i tutaj już spokojnie pod górę koło przekaźnika radiowo-telewizyjnego do schroniska na Przehybie (1175 m npm), gdzie jestem ok. 14.40. Tutaj wiadomo odpoczynek ok. 30 minut i rzut okiem na Pieniny i Tatry z tarasu za schroniskiem. Widoczność dzisiaj jest nienajlepsza i widać tylko słaby zarys Tatr i niewyraźnie Pieniny. O 15.10 wyruszam w drogę powrotną, kierując się czerwonym szlakiem pieszym w kierunku Dzwonkówki (983 m npm). Po drodze łagodny podjazd na Skałkę 1163 m npm), a z niej już prawie cały czas w dół, czasami bardzo stromo (polecam nawet zsiąść z roweru) w kierunku Polany Herślowej. Z niej dalej czerwonym szlakiem koło Rokity (898 m npm) i Kuby (888 m npm) do Przełęczy Przysłop (832 m npm). Tutaj skręcam w prawo w dolinę Potoku Obidzkiego, i nią cały czas drogą najpierw gruntową a później asfaltową, aż do punktu startu pod kościołem. Na dole jestem ok. 16.00.
A standardowo poniżej mapka trasy. Niestety zdjęć dzisiaj brak 

Kategoria:

















Bliskie sercu
Śledzone blogi












Czwartek, 16 sierpnia 2007 o 19:56
Ile kilometrów? Ciekawa musi być jazda w takim terenie. Jestem ze Szczecina, więc moje wrażenia są zupełnie inne.