Małe Pieniny
Wczoraj jak to w niedziele zazwyczaj bywa wybrałem się w kolejną trasę na rowerze. Oczywiście znowu wybrałem ją przed samym wyjazdem. Były 2 opcje – Mogielica albo Małe Pieniny. Jakoś skłoniłem się ku 2 opcji, bo Mogielicę już w tamtym roku zaliczyłem, a Małych Pienin jeszcze nie przejechałem 
No to pojechałem sobie do Szczawnicy, która wczoraj była po prostu oblężona. Już przed Krościenkiem był spory koreczek. Początkowo miałem zostawić auto na parkingu przy wylocie z Przełomu Dunajca, ale znalezienie wolnego miejsca graniczyło z cudem. No to zmieniłem trochę plan i pojechałem na sam koniec, jeszcze za Jaworki, do Białej Wody. Start z parkingu o 12.40 zielonym szlakiem rowerowym razem z żółtym pieszym, początkowo cały czas Doliną Białej Wody. Teren bardzo ciekawy, bogaty w liczne skałki, które dodają jej uroku. Zresztą jest tutaj rezerwat Białej Wody, a za wstęp jako na teren Pienińskiego Parku Narodowego uiszcza się opłatę. Po dojechaniu do Kociubylskiej Skały, dolina skręca w lewo a szlak rowerowy razem z nią. Pieszy szlak prowadzi dalej prosto wspinając się już na grzbiet. Jednak po kilkuset metrach i szlak rowerowy odbija w prawo i wpina się ostro zakosami na Polanę Łazy. Dalej już cały czas polaną w kierunku połączenia z niebieskim szlakiem pieszym. Tutaj rozstaję się ze szlakiem rowerowym, który skręca w lewo i prowadzi dalej na Rogacze, a także szlakiem żółtym, który dalej prowadzi na Słowację przez piesze przejście graniczne, których jest w tym rejonie kilka. Ja dalej podążam niebieskim szlakiem pieszym z Rogaczy właśnie, najpierw w dół do Przełęczy Rozdziela (803 m npm), będącej granicą między Beskidem Sądeckim a Pieninami. Tutaj zaczyna się wspinaczka na grzbiet Małych Pienin ostrym podjazdem na Wierchliczkę (964 m npm), miejscami trzeba podprowadzić rower. Po jej przejechaniu i ominięciu Watriska (960 m npm) zaczyna się wspaniały widok na Pasmo Radziejowej Beskidu Sądeckiego. Przejeżdżam pod Smrekową (1015 m npm) oraz przez Jaworzynę (1001 m npm) i tutaj za połączeniem z zielonym szlakiem pieszym ze Słowacji (kolejne przejście graniczne) szlak prowadzi już wąziutką ścieżką, która czym dalej tym staje się bardziej uciążliwa. Po odłączeniu zielonego szlaku pieszego w kierunku słynnego Wąwozu Homole, niestety trzeba zsiąść z roweru i nawet nie prowadzić, co wziąć na ramię. Zaczyna się podejście na Wysoką (1050 m npm), najwyższy szczyt Pienin, o czym nie wszyscy wiedzą, uważając za taki Trzy Korony w Pieninach Właściwych (Środkowych). Samego szczytu nie osiągam, gdyż ląduję na Przełęczy Kapralowej Wysokiej, z której dalej szlak prowadzi na Przełęcz Stachurówki i dopiero po przejściu Borsuczyn (939 m npm) można wsiąść na roweri za chwilę jestem na Durbaszce (942 m npm), ze wspaniałą polaną z widokiem na Beskid Sądecki, Pieniny, Lubań. Nieco poniżej grzbietu w prawo znajduje się wyciąg narciarski i schronisko Pod Durbaszką. Dołącza też Czerwony szlak rowerowy z Jaworek. Dalej mamy przed sobą bardzo ciekawy, niezalesiony Wysoki Wierch (898 m npm) i lesisto-skalisty Rabsztyn (847 m npm) w które jednak omijamy. Po drodze też małe spotkanie z żółtym szlakiem pieszym ze Szachtowej pod Wysoki Wierch i dalej na Słowację (przejście graniczne). Ja dalej podążam niebieski szlakiem, omijając widoczną po prawej stronie Jarmutę (794 m npm) górującą nad Szczawnicą i charakterystyczną, ze względu na znajdującej Siena niej wieżę przekaźnika radiowo-telewizyjnego. Jarmuta słynna też jest pozostałych pod nią sztolni z XVIII w. po kopalni ubogich rud srebra. Dalej przejeżdżam jeszcze przez mniej znaczące szczyty – Cyrhlę (tutaj odbija w dół do Szczawnicy czerwony szlak rowerowy), Łaźne Skały, Załazie, Witkula i ok. 15.00 docieram do Szafranówki (742 m npm), skąd rozpościera się wspaniały widok na Beskid Sądecki, Pieniny Właściwe z Trzema Koronami i Sokolicą, Lubań, Krościenko n/ Dunajcem i Szczawnicę. Ludzi tutaj sporo, a to ze względu na niezmiernie łatwy sposób dostania się wyciągiem krzesełkowym ze Szczawnicy na Palenicę. Tutaj robię odpoczynek i po ok. 30 minutach opuszczając niebieski szlak pieszy, który dalej prowadzi przez Bystrzyk do Dunajca i po przeprawie łódką dalej na Sokolicę i Trzy Korony, a zjeżdżam kawałeczek w kierunku Palenicy żółtym szlakiem pieszym. Na Palenicy (722 m npm) oczywiście górna stacja Kolejki Krzesełkowej Palenica i mnóstwo atrakcji w postaci m.in. zjeżdżalni grawitacyjnej. Zimą jest za to miejsce do szaleństw narciarskich m.in. na trasie z homologacją FIS. Z Palenicy pozostaje mi już tylko zjazd do Szczawnicy, miejscami bardzo ostry, w sam raz coś dla downhillowców
Po zjeździe obok dolnej stacji kolejki i przeprawie przez Grajcarek. Pozostaje już tylko powrót asfaltem z centrum Szczawnicy do Białej Wody, do miejsc a startu, gdzie jestem ok. 16.10. Jeszcze tylko powrót autem do Sącza w kolumnie aut. Wiadomo. Wakacje się kończą i niedziela też piękna to i wracających z ciekawej i atrakcyjnej miejscowości sporo. Rzadziej spotkasz rodzimą rejestrację niż obcą.
Poniżej jak zwykle mapka trasy i kilka fotek.











Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi












Poniedziałek, 27 sierpnia 2007 o 18:56
no proszę moje okolice
niezła wyprawa muszę przyznać 