Lubań
Wczoraj jak zwykle przy niedeszczowej pogodzie zaliczyłem fajna trasę na rowerze. Tym razem wybór padła na Lubań, szczyt należący do Gorców, ale tak jakby na uboczu, a który staram się odwiedzać przynajmniej raz w roku. Jakiś sentyment mam do niego, a to ze względu na piękne widoki czy cudowną polanę szczytową z fajną bazą namiotową czynną w wakacje. Ale dość lania wody, do rzeczy.
Start o 12.30 z Ochotnicy Dolnej, spod stacji paliw (ok. 520 m npm) wraz z zielonym szlakiem pieszym z Gorca i zaraz skręt w lewo w dolinę Kudowskiego Potoku i przysiółka / osiedla o tej samej nazwie. Początkowo asfaltowa droga wiedzie właśnie przez Kudowe, więc nie ma większych problemów. Dla mnie zawsze mały problem przy takich przejazdach przez osiedla ludzkie, to ujadające i biegające na wolności kundle. Niby niegroźne to, ale wkurzające. Wszystko OK jeśli to tylko kundel, ale kilka razy miałem już do czynienia z większymi sztukami. Tym razem na szczęście bez ekscesów było 
Po przejechaniu ok. 1,5 km kończy się asfalt i zaczyna droga gruntowa wkraczająca w las. Za chwilę też opuszczam dolinie Potoku Kudowskiego skręcając wraz ze szlakiem w dolinę Rochowego Potoku. Tutaj już zaczyna się trochę ostrzejszy podjazd. I tak przez ok. 1,5 km aż docieram do Jackowej Polany i rozwidlenia, gdzie szlak zielony skręca w prawo, aby później stromo wspinać się na grzbiet Pasma Lubania, a ja skręcam w lewo jadąc dalej drogą, która teraz cały czas wiedzie Rochowym Potokiem. Tak droga płynie
Tutaj zaczyna się większy problem z jazdą, po nachylenie nie jest jeszcze tragiczne, ale nawierzchnia fatalna. Wiadomo co po większych opadach potrafi zrobić górski potok i tak też to wygląda. Droga to zasadniczo rumosz skalny, po którym jedzie się raczej ciężko pod górę. Dlatego po chwili trzeba jednak podprowadzić rower i tak aż do połączenia drogi z niebieskim szlakiem pieszym, też z Ochotnicy Dolnej, tylko że spod kościoła. Fragmentami jest tylko możliwa jazda. A już osiągając grzbiet którym biegnie właśnie niebieski szlak to masakra. Prowadzić nawet trudno. No ale później już da się wsiąść i podjechać na główny grzbiet Pasma Lubania dołączając do czerwonego szlaku pieszego z Przełęczy Knurowskiej i wcześniej porzuconego zielonego szlaku z Ochotnicy. Tutaj chwileczkę da się też jechać, ale za chwilę zaczyna się atrakcja dnia dzisiejszego - podejście na szczyt. Piesze podejście bo o jeździe raczej nie ma mowy. Zresztą dojeżdżają tutaj goście terenówką i też chcą podjechać, ale kończy się to totalną porażką. Nachylenie jest dość spore i lepiej rower wziąć na ramię, niż bawić się w jego pchania. No i tak trzeba z 10 minut. No ale kończąc podejście ląduję ok. 14.00 na samym szczycie Lubań (1211 m npm) i od razu mamy przed sobą piękny widok na Jezioro Czorsztyńskie i Tatry, które wczoraj niestety w chmurach, więc z ciekawego widoku nici. Dawniej był jeszcze lepszy widok na Pieniny i Gorce, ale przez kilkanaście lat drzewa podrosły i zasłoniły. Tutaj chwileczka odpoczynku a potem zjazd na polanę Wierch Lubania i teren działającej tam przesz okres letni bazy namiotowej, teraz już nieczynnej. Jedynym stałym elementem jest wiata i ogrodzenie. Oczywiście odwiedzić trzeba ruiny schroniska, które zostało spalone przez Niemców w 1944 r. i kawałeczek dalej ambonę skalną Samorody. Warto też zjechać trochę dół na południe, do źródełka, z którego zaopatruje się w wodę baza namiotowa, oraz jeszcze niżej na Polanę Wyrobiska, na której znowu znajdują się ruiny bacówki, która spłonęła w 1978 roku. Aaa, drogę ze szczytu i z powrotem najlepiej wykonać pieszo
Po powrocie na szczyt jeszcze krótka przerwa na posiłek i o 15.00 czas na drogę powrotną. Najpierw czerwonym szlakiem pieszym w kierunku Krościenka, ale zaraz skręt w prawo na zielony szlak do Tylmanowej. Tutaj dość ostry zjazd, ale też niedługo, bo potem skręcam w lewo na drogę stokową, która prowadzi z Tylmanowej, a którą można ominąć od północy szczyt Lubania. Droga początkowo wiedzie dość płasko, jednak przed samym osiągnięciem grzbietu od strony zachodniej szczytu podjazd jest b. stromy. Tutaj docieram do szlaków pieszych z Lubania (czerwony, niebieski i zielony) i zaraz skręcam w prawo na niebieski i nim już cały czas bez większych trudności jak i atrakcji aż do Ochotnicy Dolnej pod kościół. Teraz pozostaje jeszcze podjechać jeszcze ok. 2 km drogą do punktu startu i na tym ok. 16.15 kończy się dzisiejsza wyprawa.
Poniżej jak zwykle mapka trasy (z wykorzystaniem mapy turystycznej "Gorce" Agencji Wydawniczej WIT z Piwnicznej) i kilka fotek.













Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi











