Litacz
Dzisiaj o bardzo ciekawym szczycie w bliskim sąsiedztwie Nowego Sącza, jakim jest Litacz (652 m npm) w Beskidzie Wyspowym. Wszystkim może się wydawać, że szczyt jest mało ciekawy, bo przecież z Nowego Sącz jest na niego ok. 14 km (taka symboliczna połowa drogi do Limanowej) i dodatkowo biegnie przez niego droga krajowa nr 28 Medyka - Zator, będąca częścią traktu Biała - Stryj wytyczonego jeszcze w czasach Monarchii Austro - Węgierskiej. No zastanawiający jest to fakt, że droga została przeprowadzona przez najwyższy szczyt w okolicy, zamiast ominąć go od północy doliną Smolnika, tak jak biegnie lina kolejowa na odcinku Nowy Sącz - Limanowa, lub też od południa doliną Słomki i przez Stary Sącz.
W każdym razie przejazd tą drogą przez szczyt w zimie bywa bardzo ciekawy, zwłaszcza przy dużych opadach śniegu i silnym wietrze. Szczyt nie jest zalesiony i zasadniczo po przejeździe pługu zaraz droga zaraz jest zawiewana świeżym śniegiem, czyniąc ją niewidoczną i jazda może zakończyć się w rowie. Zresztą przy oblodzeniu też może być nieciekawie, bo nachylenie podjazdów jest dość spore i od strony Nowego Sącza są 2 niebezpieczne serpentyny, zwłaszcza ta górna. Na niej ciężkie samochody jadące od Limanowej już nieraz pojechały „na skróty” co nie kończyło się fajnie, przynajmniej dla kierowców i samochodów. Za to miejscowa ludność miała dużo radości z ładunku samochodu, zwłaszcza jeśli to były towary powszechnie użyteczne i niegabarytowe jak to miało miejsce z pomarańczami, piwem itp.
W każdym razie wzniesienie kierowcom jadącym do lub przez Nowy Sącz jest dobrze znane, podobnie jak Przełęcz św. Justa na drodze krajowej nr 75 Brzesko - Nowy Sącz - Krynica.
Ale dość o ciekawostkach komunikacyjnych. Szczyt może być celem wypraw na rowerze dla początkujących. Różnica wysokości 350 m na odcinku 12 km jest bardzo atrakcyjna i pozwoli przy podjeździe nieźle się zmęczyć. Za to potem zjazd daje dużo frajdy
Już po drodze czekają atrakcyjne widoki, ale do tyłu na wschód, zwłaszcza na Kotlinę Sądecką. Stąd widać jak na dłoni, że Nowy Sącz to straszna "dziura", bo w dziurze leży
Za Nowym Sączem widoczne już są szczyty Beskidu Niskiego. W okolicach 2 serpentyny otwierają się już wspaniałe widoki na południe na cały Beskid Sądecki. Widać wyraźnie 2 pasma - Jaworzyny Krynickiej i Radziejowej, przedzielone Doliną Popradu. Widać także Lubań w Gorcach a przy dobrej widoczności i Tatry. Za to na szczycie otwiera się dodatkowy widok na cały prawdę mówiąc Beskid Wyspowy z Modyniem, Ostrą, Cichoń, Mogielicą, Łopieniem na zachodzie czy Jaworzem i Sałaszem w Paśmie Łososińskim na północy. Widok na prawdę wybitny. Wszystkim początkującym polecam wyjazd na ten szczyt, bo dość solidnie daje obraz wypraw na rowerze po Beskidach a i nagradza potem widokami. A żeby cały czas nie jechać główną drogą polecam podjechać do Trzetrzewiny od strony Lasu Chełmieckiego. Nie trzeba będzie cały czas smrodów wąchać.
A poniżej kilka fotek ze szczytu i okolic. Może niezbyt piękne, ale wykonane dzisiaj, a pogoda nie była raczej niefajna, bo cały czas chmury na niebie wisiały.




Kategoria:















Bliskie sercu
Śledzone blogi












Niedziela, 11 listopada 2007 o 23:48
To jest ta droga, gdzie jest tablica że OknoRes ostrzega kierowco jedź ostrożnie?