Palma wielkanocna
Uff, jeszcze kilka dni i minąłby prawie cały miesiąc od ostatniego wpisu. Ale jakoś tak czas biegnie szybko, pracy dużo, czasu mało, a i tematów czasami brak. Ale pora teraz nadrobić zaległości. Najpierw wpis, który powinien ukazać się już tydzień temu, bo dotyczy niedzieli palmowej. Jak już wspominałem w tamtym roku, mojemu ojcu odbija palma, tzn. ma palmę na punkcie palmy wielkanocnej
Od lat wraz ze swoim bratem (dla mnie wujek jakby ktoś nie wiedział
) robią 2 najwyższe w Nowym Sączu i okolicach palmy wielkanocne. Obydwie są dość spore, bo mają po 17,5 m, ale niestety w miejscowej bazylice wyższe się nie zmieszczą, a jest zasada, że przez cały okres wielkanocny w nim przebywają. Chyba trzeba będzie coś zrobić, żeby podnieść sklepienie w kościele. Bo nieco wyższą dałoby się zrobić, ale przy jej postawieniu mógłby być już problem. W Lipnicy Murowanej rekordzistka miała w tym roku aż 33,39 m, jednak do je podnoszenia używane są linki, żerdzie itp. (nie wolno korzystać z dźwigów, podnośników i innych urządzeń, tylko przy użyciu siły mięśni), a u nas jest zasada, że trzeba ją też postawić tylko przy użyciu rąk, jednak bez wszelakiego „przedłużaczy”, po prostu gołymi rękami.
O wykonaniu takiej palmy już co nieco pisałem, ale dla przypomnienia wspomnę, że całość opiera się na drewnianej, smukłej żerdzi, którą u dołu (tak do 2 m wysokości) obkłada się i wiąże młodymi witkami wiklinowymi. Wyżej aż do samej góry obkładana jest na przemian kwiatami trzciny (zwanych potocznie palmą), gałązkami jodły, gałązkami wierzby z baziami i kilkoma rodzajami suszonych traw. Używa się też wianków wykonanych z gałązek jodły czy też kwiatów, przeważnie nieśmiertelników (u nas zwanych słomiankami). Do tego dochodzi spora ilość kwiatów z bibuły i wstążki z tkaniny. Ma być bardzo kolorowo, jak na Lachów Sądeckich przystało. Oczywiście u góry zakończona jest jakąś formą krzyża, tu jest już duża dowolność. Tutaj jest akurat drewniany z koroną cierniową.
Często padają pytania o czas wykonania takiej palmy. Odpowiedź jest dość trudna, bo samo obłożenia można wykonać w niecałe 2 dni, natomiast sporo czasu zajmuje przygotowanie komponentów: zbieranie i suszenie traw, przycinanie gałązek jodły i wierzby z baziami, wykonanie kwiatów z marszczonej bibuły itp. I co ważniejsze, trzeba dopilnować terminu zbiorów traw, trzciny, kwiatów i bazi, aby nie przekwitły. Można więc powiedzieć, że o tą palmę trzeba martwić się cały rok. Ale jak ojciec ma nie robić, jeśli już długo przed niedzielą palmowa jest zaczepiany na ulicy z pytaniami o palmę 
Warto też wspomnieć, że etnografowie zajmujący się grupą etniczną Lachów Sądeckich, twierdzą, że jest to palma jak najbardziej reprezentatywna dla tej grupy. Mamy więc swój udział w podtrzymywaniu pewnych ginących już zwyczajów. A to ważne w epoce globalizacji, światem coraz bardziej zawładniętym wysokimi technologiami i zacierającymi się różnicami między ludźmi.
Poniżej kilka fotek z wykonania i dźwigania palmy. A jutro (hmm, patrząc na zegarek to już chyba dzisiaj) będzie o pisankach 















Kategoria:














Bliskie sercu
Śledzone blogi












