Strusia pisanka
Jak obiecałem, dzisiaj będzie o strusiej pisance, wykonanej podobnie do tej z poprzedniego roku. Oczywiście całe przedsięwzięcie trzeba zacząć od zdobycia wydmuszek ze strusich jaj. Teraz sprawa już była prosta, bo z poprzedniego roku wiedziałem już o oddalonej ode mnie o ok. 25 km. strusiej farmie "Eko-Struś", prowadzonej przez Państwa Jadwigę i Marka Krok w Białej Niżnej koło Grybowa. Skorupy ze strusich jaj czy strusie pióra to i tak tylko produkty uboczne działalności fermy, nastawionej przede wszystkim na produkcję wędlin ze strusiego mięsa, bardzo smacznego i zdrowego. Skorup oczywiście musiałem zakupić więcej, gdyż wcześniej zrobiłem wywiad wśród znajomych odnośnie zapotrzebowania na nie i chęć zakupu wyraziły też 4 osoby, więc zakupiłem razem 5 skorup, po 25 złotych za sztukę.
Nie ukrywam, że miałem ochotę wykonać ażurową pisankę, podobną do tych jakie robi Pani Dorota Pacanowska z Tarnowa, ale niestety zbyt późno się do niej zabrałem, a i czasu brakowało, więc, przełożyłem to na przyszły rok. A tym razem pisankę zrobiłem według sprawdzonej w tamtym roku metody (nie ukrywam, że nie korzystałem z niczyich wskazówek i sam do niej doszedłem). Zacząłem od zeszlifowanie zewnętrznego szkliwa na skorupie jaja, lecz wiedząc z doświadczenia, że ręcznie jest to proces długi i nużący, tym razem posłużyłem się stolarską szlifierką obrotową w warsztacie brata, a już samo wygładzenie wykonałem ręcznie. Potem przyszła kolej na zabarwienie jaja. Tutaj zastosowałem sprawdzony już środek, a mianowicie powszechnie dostępny w aptekach preparat "Pigmentum Castellani", dający bardzo fajny i dość intensywny czerwono różowy kolor i - co ważne - trwały, bo zabarwienie strusiej skorupy to nie mały problem. Stosowane do barwienia kurzych jaj barwniki czy łupiny cebuli można sobie wybić z głowy. Przed barwienie warto zatkać otwory w czubkach skorupy silikonem sanitarnym czy klejem montażowym, aby nie zabawić jej od środka. Barwienie warto powtórzyć kilka razy abo kolor była bardzo intensywny i trzeba oczywiście wykonywać je w rękawiczkach gumowych czy chirurgicznych, bo przy okazji można zabarwić sobie dłonie, a myć to raczej trudno. Po wyschnięciu skorupy po barwieniu można zabrać się za grawerowanie wzorów. Warto wcześniej wzorki nanieść sobie ołówkiem, bo w razie błędu zawsze można zmazać, co już raczej trudne jest po wygrawerowaniu, które wykonywałem mini szlifierką z wymiennymi słowiczkami. Pozwala to znacznie przyśpieszyć proces wykonywania wzorów, ale i tak pracy jest sporo i wymaga skupienia i dokładności, aby jednym niekontrolowanym ruchem nie zniweczyć wcześniejszej pracy. Samo grawerowanie jak i wcześniejsze szlifowanie daje "wspaniałe" doznania węchowe, gdyż wydobywa się charakterystyczny smrodek jak przy borowaniu zęba lub paleniu kości czy włosów. A i wapiennego pyłu też jest sporo.
Poniżej kilka fotek prezentujących efekt mojej pracy. Pisanka na pewno troszkę bardziej dopracowana od zeszłorocznej, ale za to bez oprawy, na którą już niestety brakło czasu.






Kategoria:

A do robienia wzorków to już wystarczy prymitywna 













Bliskie sercu
Śledzone blogi












Wtorek, 25 marca 2008 o 21:42
Respect!!!
Oglądałem wczoraj z Maksiem dobranockę w której Sąsiedzi do zrobienia pisanki potrzebowali palnika gazowego i szlifierki kątowej. Wydawało mi się to tak absurdalne, że czytając Twoją relację o pracy szlifierką oczy robiły mi się kwadratowe, bo okazało się, że to jednak jest możliwe.

W przyszłym roku obstawiam wykorzystanie spawarki i nitownicy!
Pozdrawiam
Piotrek