Praga cz. 3 i ostatnia :)
W trzeci dzień wycieczki znowu udaliśmy się na zwiedzanie Pragi, a rozpoczęliśmy od zwiedzania wnętrza katedry św. Wita, ale aby się do niej dostać musieliśmy odstać 40 minut w kolejce i to przy niesprzyjającej deszczowej pogodzie. No normalnie lało na głowę, z nieba i do tego jeszcze z rzygaczy na katedrze, a mi się parasol zepsuł pierwszego dnia (chiński szajs
) Oczywiście nie ja zepsułem, rzeczy same się psują
Trzeba było schować się pod cudzy parasol, bo jakoś kurtka przeciwdeszczowa nie wystarczała. Po odstaniu swojego weszliśmy wreszcie do środka katedry, które robi swoim gotyckim charakterem ogromne wrażenie. Pełna jest cennych zabytków w tym barokowy nagrobek św. Jana Nepomucena, kaplica z relikwiami św. Wojciecha, skarbiec z insygniami królewskimi, do którego klucze przechowywane są w siedmiu różnych instytucjach, jak i też bogato zdobione witraże.
Po wyjściu z katedry pogoda już się poprawiła i pięknymi uliczkami Pragi (m.in. Nerudova) udaliśmy się do pięknego pałacu Wallensteina, obecnie siedziby Senatu Republiki Czeskiej. Na tyłach pałacu znajduje się wspaniały i malowniczy ogród. Później znowu przechodząc mostem Karola udaliśmy się jeszcze raz na Stare Miasto. Oczywiście był czas na zakupy i tutaj miałem wielką robotę do wykonania. Dzień wcześniej przechodząc uliczkami Pragi w jednym ze sklepików zauważyłem świetną koszulkę z bohaterami słynnej czeskiej bajki "Sąsiedzi" - Patem i Matem. Od razu stała się obiektem mojego pożądania. Dzień wcześniej w trakcie wolnego czasu na zakupy zajrzałem do mnóstwa sklepów z pamiątkami, ale w żadnym za cholerę nie mogłem namierzyć tej koszulki. Dopiero teraz idąc tymi samymi uliczkami z mostu Karola do rynku bacznie się przyglądałem sklepikom, aby namierzyć upragnioną koszulkę. No i szczęście dopisało, zauważyłem i dokładnie zapamiętałem lokalizację. Potem wystarczyło już tylko wrócić i zakupić. Ale tutaj znowu pojawił się problem. Czerwonej nie było już w rozmiarze M i trzeba było zakupić troszki za mały S. Ale jest OK, "... a je to!" rządzi
Od razu sobie ubrałem i paradowałem po mieście
Potem poszliśmy zobaczyć Wieżę Prochową i najsłynniejszy secesyjny praski budynek - Miejski Dom Reprezentacyjny. Stamtąd udaliśmy się już do autobusu i w drogę powrotną do Nowego Sącza. Po drodze nie obyło się bez trudności, bo przed miastem Náchod był potężny korek i jak nic straciliśmy 40 minut. A w Náchodzie była jeszcze przerwa na wydanie ostatnich koron i zakup - głownie piwa
Do Sącza dotarliśmy już późną nocą, bo była już 1:20 4 maja. A jeszcze zaraz po północy spotkała mnie miła niespodzianka (jak i też żonę kumpla, Monikę), bo cały autobus odśpiewał nam sto lat w dniu imienin
Bardzo to miłe było i dziękuje wszystkim 
Tak minął dzień i wieczór trzeci, a nawet zaczął się czwarty i na tym koniec relacji z fajnego wyjazdu do Pragi
Poniżej druga seria zdjęć.


















Kategoria:














Bliskie sercu
Śledzone blogi











