Floorek - menel

Data Środa, 26 maja 2010, 10:18

Ech, znowu będzie wpis archiwalny można by rzec, bo zdarzenie miało miejsce już miesiąc temu. W każdym razie znowu zabawiłem się w przebierankę tak jak jakiś czas temu z Tinky Winky. Tym razem jednak przebrałem się za menela. Nie wiem skąd ten pomysł strzelił mi do głowy, ale przyszedł nagle i niespodziewanie nawet długo nie musiałem myśleć. No ale czasami jest tak, że ktoś jest źródłem inspiracji i pomysły przychodzą same :)

Przebranie posłużyło na spotkanie z osobą poznaną w sieci i mieliśmy się pierwszy raz spotkać na żywo. Numer ten mógł się udać chyba tylko wtedy, bo niby znaliśmy swój wygląd ze zdjęć, ale to jednak tylko zdjęcia i spotkanie na żywo to jednak coś całkiem innego. Ale mimo to i tak przebranie musiało być staranne, zwłaszcza twarz, gdyż jakby nie patrzeć jest najbardziej charakteryzuje wygląd człowieka i po niej rozpoznajemy ludzi. Dlatego też niezbędna moim zdaniem był sztuczna broda. No z tym był problem, bo jakoś nigdzie nie dało się znaleźć w wypożyczalniach strojów. Na szczęście miałem jeszcze chwilę czasu, więc znalazłem jakąś w sklepie internetowym, ale i tak musiała przejść modyfikację. Na szczęście bratowa jest fryzjerką, więc poradziła sobie z tym zadaniem wyśmienicie. No i oczy też trzeba było ukryć, więc idealnie nadawały się takie stare, duże okulary w plastikowej oprawie, które znalazłem gdzieś w szpejach ojca. Oczywiście obowiązkowa była także czapka ukrywająca raczej zadbane włosy; rękawiczki, żeby nie zdradzić się młodymi, niezniszczonymi dłońmi. Z ubraniem nie było problemu, zawsze znajdzie się jakieś stare, mocno zużyte buty, spodnie czy też kurtkę, które można sztucznie przybrudzić :) A i oczywiście kula także byłą wskazana, żeby jeszcze dodać kolorytu sytuacji kulejąc na jedną nogę. A nawet takie gadżety jak mocno zużyta reklamówka z biedronki czy stara torba na zakupy coś a la worek na ziemniaki wygrzebana gdzieś z otchłani prawie :D W każdym razie moim zdaniem przebranie było w miarę dobre i dopracowane w szczegółach. A jak z efektem? No był powalający :D Byłem nie do rozpoznania i osoba, z którą się spotkałem w ogóle mnie nie rozpoznała. Ba, była chyba nawet lekko zszokowana. Hmm, ale sytuacja tego wymagała i nie mogła się odbyć w taki zwykły, konwencjonalny sposób.

A poniżej próbka mojego wyglądu, niestety nie bezpośrednio z akcji, ale już potem po powtórnym przebraniu.

Meneli

♫ UB40 - Red Red Wine

Poprzedni Poprzedni wpis   Nastepny wpis Następny

Komentarze do notki Floorek - menel

  1. 1.
    pf powiedział(a):

    Taką samą torbę z Biedronki kupiłem sobie ostatnio na urlopie - wiocha na całego.
    A co do wyglądu menela to ja Cię pamiętam z akademika...

    Pozdrawiam
    pf

  1. 2.
    floorek powiedział(a):

    He he, torba z Biedronki rządzi :D
    Hmm, cholera chyba mnie pamięć zawodzi ale o jaką sytuację z akademika Ci chodzi? :D

  1. 3.
    pf powiedział(a):

    Rzeczywiście po drugim roku sporządniałeś do tego stopnia, że raz chciałeś na nas nasłać policję a w najlepszym wypadku kierownika. Ale menelstwo nam się zdarzało...
    Rajd w Rytrze, jabole nad Wisłą i pochód spod Wawelu na AGH (tam Cię mogło nie być) a także kilka zdarzeń znanych mi z opowieści w których występował niejaki Czajna...

    Pozdrawiam
    pf

  1. 4.
    floorek powiedział(a):

    Haha, pamiętam tą akcję, ale wiesz pod silną presją byłem, sprężyny czy numerki do zaliczenia czy cóś, a tu jatka w pokoju :D A głównym prowodyrem zamieszania - z tego co pamiętam - był oczywiście mój rozrywkowy kolega z grupy niejaki Pawełek P. Aaa, no i wtedy Dziomek się już wymeldował, więc kilka dni u nas pomieszkiwał i pamiętam, że kazałem mu wypierdalać. Masakra normalnie :D Nigdy mi tego nie zapomni ;) Ha ha, z resztą jak pamiętam ja z Dziomkiem, to zawsze mieliśmy ciekawe relacje, bo największe bluzgi między nami odchodziły, na szczęście w żartach. Mam teraz takiego kumpla w robocie, więc jest czad :) A telefon od kierownika to mieliśmy w DS-4 na piątym roku po słynnych poprawinach wigilii na korytarzu z choinką w tle :D To wtedy Dziomek chodził na 4 nogach po następny krupnik czy też żołądkowa gorzką na BP czy tam inną stację benzynową.
    A tam od razu menelstwo. Czasami człowiek się musi troszkę sponiewierać, co by poczuć co znaczy życie na ulicy ;) He he, prowodyrem tanich win i popularnych to Arczi był, kolekcjoner butelek po jabolach :D Co do rajdu w Rytrze, to ja Ci powiem, że to jest dla mnie pechowa miejscowość. Kiedy bym tam nie pił, to biała plama. Jakieś złe promieniowanie chyba. Kilka lat temu to nawet zostałem bohaterem firmowym jak puściłem pawia na naszego niezbyt lubianego wice :D Tylko też okulary zgubiłem jak z drogi wpadłem do potoku. No cóż, za wąska była, a ze 3-4 metry szerokości miała ;) No i jak pamiętam w Rytrze też zaliczyłem niezłą glebę jak mnie podrzucaliście, tylko później zapomnieli złapać ;)
    A Czajna to była indywidualność (a jeszcze jego koledzy z grupy typu Śpiący czy Ketchup tym bardziej). Miało się okazję z nim mieszkać przez 3 lata. Ten to miał chodzone jak koło północy zawiany stwierdzał że idzie do Żaczka :D Po przeprowadzce do DS-4 więzi się trochę rozluźniły, a potem to już totalnie przecięły. Człowiek zapadł nam się pod ziemię. Ale całkiem niedawno trafiłem na trop jego dziewczyny Ewy, a teraz już żony. No jakżeby gdzie indziej jak nie na NK. No i co najciekawsze, w galerii (niestety tylko dla znajomych jest) piękne zdjęcie Czajny w mundurze. No cholera tego to się nie spodziewałem, Czajna w armii :D Hi hi, wiele się nie zmienił, ale w mundurze i z krótkimi włosami spoważniał trochę :D

Podgląd komentarza na żywo:

Dodaj komentarz:

Treść komentarza (formatowanie za pomocą Markdown).