Rzeki - Turbacz

Data Wtorek, 24 sierpnia 2010, 09:56

Wreszcie się jakoś pozbierałem po ciężkim czasie i ruszyłem rowerkiem w trasę. W niedzielę pogoda była cudna, żadne prognozy nie zapowiadały burz, więc można było zaplanować sobie jakąś fajną trasę. Chociaż niby upalnie nie było, ale jednak gorąco a ja po długiej przerwie i nieprzygotowany, to podjazd należało zaplanować w jakimś raczej zacienionym miejscu. Wybór padł na Gorce, w których jeszcze w tym roku nie byłem i szlak z Rzek - przysiołka Lubomierza - na polanę Jaworzyna Kamienicka i dalej Turbacz. Miałem już okazję 2 razy tamtędy jechać, ale jeszcze nie miałem okazji o tej trasce pisać, co czynię teraz. Najpierw z drogi Zabrzeż - Mszana Dolna trzeba przed przełęczą Przysłop skręcić sobie w lewo i dojechać na parking i pole biwakowe na polanie Trusiówka. Tam spokojnie można zostawić auto (oj, pierwszy raz miałem tutaj problem z zaparkowaniem, na obydwu parkingach aut multum, trzeba było stanąć przy drodze) i dalej ruszyć w trasę na dwóch kółkach.

Najpierw spokojnie i płasko szlak prowadzi drogą w dolinie Kamienicy, aż do Papieżówki, a kawałek dalej na tzw. i Tomaszowym Wyrobisku, gdzie niebieski szlak pieszy na przełęcz Borek dalej prowadzi drogą nad Kamienicą, a rowerowy odbija w lewo na stoki Gorca. Tutaj zaczynają się małe schody, ale niedługo, po kilku serpentynach droga prowadzi już cały czas spokojni pod górę. Jedyna niedogodność to spore błota, ale tam kiedykolwiek nie jechałbym, to ono jest. Cóż droga w lesie, północne stoki, więc czemu się dziwić. Droga raczej mało atrakcyjna widokowa, ale za to las, cisza, spokój i zero ludzi. Aż w końcu docieramy do dolnych partii polany Jaworzyna Kamienicka i tutaj zaczynają się większe schody, bo kawałek rower trzeba podprowadzić. Może i dałoby się wyjechać, ale szkoda energii. Tak w połowie polany da się już jechać i za chwilę docieramy do jednego ze słynniejszych miejsc nie tylko w Gorcach, ale w całych Beskidach, tzn. do Bulandowej kapliczki. Stąd rozpościera się wspaniały widok na północ i zachód, od Lubogoszcza, Ciecienia, Ćwilina i schowanej za nim Śnieżnicy w Beskidzie Wyspowym na wschodzie, poprzez rozłożysty Kudłoń w Gorcach na pierwszym planie i dalej Mogielicę -najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego, Gorca i aż po Pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim. No tam można siedzieć, siedzieć i podziwiać.
Ale trzeba było jechać dalej, zresztą, będzie okazja jeszcze raz tutaj być w drodze powrotnej. Z polany Jaworzyna Kamienicka przebijamy się wraz z zielonym szlakiem pieszym z Gorca do polany Gabrowskiej, gdzie dołączmy do czerwonego szlaku pieszego z Lubania na Turbacz i biegnącego razem z nim rowerowego z przełęczy Knurowskiej. Jeszce kawałeczek przez las i za chwilę ukazuje się nam widok na Halę Długą, Turbacz i schronisko pod nim oraz Halę Turbacz i Czoło Turbacza. Teraz już w dół Halą Długą do przełęczy Długiej skąd rozpościera się wspaniały widok na Podhale i Tatry, choć w niedzielę niestety zamglone i szczyty tylko majaczyły w chmurach. Teraz pozostaje już tylko podjazd do schroniska PTTK na Turbaczu i odpoczynek. Przy schronisku oczywiście ludzi tłum, ale czemu się dziwić, pogoda piękna, miejsce znane to i ludzi przyciąga. Stąd ładny widok na północ - Mostownica i Kudłoń w Gorcach i w oddali Mogielica, a nieco na wschód Hala Długa z majaczącą pod lasem słynną Metysówką oraz Jaworzyna Kamienicka i Kiczora. Na południe oczywiście widok na Podhale i Tatry.
Po odpoczynku, uzupełnieniu płynów, czekoladce i piwku ruszyłem w dalszą trasę. Jak się jest już na Turbaczu to koniecznie trzeba zajrzeć na wspaniałą Halę Turbacz i Czoło Turbacza, skąd można zerknąć na Gorce z trochę innej perspektywy, ale znowu widzimy Mogielicę, Kudłoń, Mostownicę, Kiczorę i Halę Długą. Z Hali Turbacz można też podziwiać Beskid Wyspowy z Luboniem Wielkim i Szczeblem, a także Babią Górę, Policę, a nawet Pilsko w Beskidzie Żywieckim. Po nacieszeniu oczu trzeba było wrócić pod schronisko i stamtąd zjazd na Halę Długą. No i tu sobie trochę pofolgowałem, za bardzo się rozpędziłem, jeden próg, potem dziura i sru, przelotka przez kierownicę była. Ale totalnie niegroźna, mała ranka na dłoni, lekko stłuczone kolano i tyłek. Można rzec, że urazów zero :) No to się otrzepałem i dalej jazda na Kiczorę i kawałek dalej za nią na Halę Młyńską, aby tam zerknąć na całe Pasmo Lubania, Pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim, Pieniny i Jezioro Czorsztyńskie, no i Tatry troszkę. Potem powrót na polanę Gabrowską i w prawo w kierunku Jaworzyny Kamienickiej, na której jeszcze raz postój na podziwianie widoków no i dalej już zjazd do Rzek. Zjazd fajny był, bo jak wspominałem błota po drodze sporo, to przy sporej prędkości fruwało ono sobie nieźle, więc sporo wylądowało nie tylko na rowerze, ale i na mnie. Ludzie tak dziwnie się patrzyli jak na jakiegoś stwora z bagien ;) Po dotarciu do parkingu trzeba było się trochę obmyć, żeby ludzi nie straszyć i auta nie zapaskudzić.

I jeszcze kilka danych ogólnych:

  • długość trasy - 31,5 km,
  • podjazdy/zjazdy - po 50%, czyli 15,75 km,
  • różnica wysokości - ok. 570 m,
    • polana Trusiówka - ok. 710 m n.p.m.,
    • schronisko na Turbaczu - ok. 1283 m n.p.m.,
  • suma różnic wysokości - piernik wie, nie liczyłem,
  • czas jazdy netto - 3 h,
  • czas jazdy brutto - 4 h 30 min.,
  • średnia prędkość - 10,4 km/h.

Poniżej jak zwykle mapka trasy (z wykorzystaniem mapy turystycznej "Gorce" Agencji Wydawniczej WIT z Piwnicznej) i kilka zdjęć. Oczywiście zdjęcia robione zwykłym kompakcikiem, wiec nie należy spodziewać się niczego ciekawego jak tylko dokumentacji przebytej trasy, a ze mnie i tak - że tak zacytuję kogoś - totalna "dupa a nie fotograf" :D

Rzeki - Turbacz
Gorce  Gorce
Gorce  Gorce
Gorce  Gorce
Gorce  Gorce
Gorce  Gorce
Gorce  Gorce
Gorce  Gorce

Poprzedni Poprzedni wpis   Nastepny wpis Następny

Komentarze do notki Rzeki - Turbacz

  1. 1.
    a_patch powiedział(a):

    jechąć, ale jeszce

    Popraw literówki, bo oczy bolą ;) Wpis fajny po za tym.

  1. 2.
    floorek powiedział(a):

    OK, dzięki za uwagę :)

Podgląd komentarza na żywo:

Dodaj komentarz:

Treść komentarza (formatowanie za pomocą Markdown).