Jakiś czas temu wszedłem w posiadanie zaczarowanej lamy Aladyna. Nie, to ni mój zakup, a prezent od takiej jędzy i czarownicy (wybacz Ewka ) z Londynu. Pewnie zadławiła tam jakiegoś Araba, który był w posiadaniu tego cacka i mi sprezentowała. No, to teraz spełniam wasze wszystkie życzenia, ale tylko jedno. I nie wyskakiwać mi tu z jakimiś banałami typu "chciałbym mieć interes do samej ziemi", bo takie rzeczy to się załatwia konwencjonalnymi środkami, a nie dżinnem. Jak nie wiecie jak to zrobić, to się zgłoście po poradę do mnie, a nie czytajcie tych głupich e-mail, których autorzy oferują wydłużenie tegoż. Aaa, nici też z klątw, uroków i innego tego typu badziewia, chociaż sam chętnie rzuciłbym na kogoś moją ulubioną, tzn. "żeby cię obesrało" i zobaczył jak działa Tylko dobre i szlachetne życzenia spełnia
Dzisiaj ważna data – 22 lipca. W poprzednim systemie Narodowe Święto Odrodzenia Polski obchodzone bardzo hucznie i oczywiście dzień wolny od pracy. No cóż, a teraz w taki upał trzeba zapieprzać. W firmie postanowiliśmy sobie przypomnieć o tym święcie i na tą okazję powiesiliśmy nawet czerwoną flagę. Przydała się firmowa Wiceprezes nawet nie protestował, dowód poniżej
Się muszę pochwalić, bo wykonaliśmy z kumplem kawał inżynierskiej roboty. Jak wiadomo upały dają ostatnio czadu i u nas w klitce po 3 dniach podwyższonej temperatury temperatura staje się nie do zniesienia. Niestety, w klimę wyposażona jest tylko elyta tzn pomieszczenia od południowej strony, w których przy upałach nie było już sposób wysiedzieć . No a u nas kicha Jako że upały trwają już chwilę, to wpadliśmy z kumplem na genialny (he he, jak zwykle ) pomysł, żeby sobie tego chodnego powietrza trochę zapożyczyć z drugiej strony korytarza, tzn. z gabinetu Prezesa. No i tak powstałą wspaniałą instalacja nawiewowa jak na załączonych obrazkach poniżej.
Dobra, może to zdjęcie zostawię bez komentarza. Wiem, wyglądam na nim jak zombie i na myśl przychodzi od razu jakiś horror typu „Noc żywych trupów”. A tak naprawdę wcale tak nie wyglądałem i nie tarzałem się w błocie na co wskazywałby strój piłkarski, choć stan umorusania bardziej wskazywałby na rugby. To nie efekt żadnej obróbki, tylko żona kumpla poprzestawiała coś w aparacie przed robieniem zdjęci i takie cuda powychodziły
Uważajcie, będę was nawiedzał w snach. Uuuuu
Uwaga, Uwaga! To nie reklama. Dla wszystkich tegorocznych maturzystów pragnących kontynuować swoją edukację, a nie czują się na siłach, bądź też nie mają szans uderzyć na renomowane uczelnie, proponuję zainteresowanie się baaardzo interesującą placówką edukacyjną w Nowym Sączu - Międzynarodowym Niezależnym Instytutem - Centrum Edukacyjnym "Wiedza i Nauka". Zakres możliwości szeroki, od informatyki poprzez języki obce, a na zgłębianiu tajników Unii Europejskiej i programów NATO kończąc. Placówka posiada bardzo bogate publikacje i kontakty naukowe. Wszystkim zainteresowanym szczerze polecam No cóż, matka Ziemia nie ma lekko i różne indywidua musi na sobie nosić
Ech, znowu będzie wpis archiwalny można by rzec, bo zdarzenie miało miejsce już miesiąc temu. W każdym razie znowu zabawiłem się w przebierankę tak jak jakiś czas temu z Tinky Winky. Tym razem jednak przebrałem się za menela. Nie wiem skąd ten pomysł strzelił mi do głowy, ale przyszedł nagle i niespodziewanie nawet długo nie musiałem myśleć. No ale czasami jest tak, że ktoś jest źródłem inspiracji i pomysły przychodzą same
Ostatni w firmie doszło do małego starcia między jednym handlowcem a magazynierem. Handlowiec zwrócił się do tegoż magazyniera, żeby przygotował jakiś tam towar do wywozu do klienta, a ten jako ze zajęty akurat czymś innym bardzo się wzburzył i dodał że nie ma na plecach napisane „koń” żeby musiał tak zapieprzać Taka reakcja wzburzyła z kolei handlowca i postanowił się odegrać. No ale do tego potrzebny mu byłem ja, gdyż wiedział, że robię sobie naprasowanki na t-shirtach, więc zwrócił się do mnie, żebym właśnie wykonał koszulkę z już nie z napisem „koń” na plecach ale z dużym końskim łbem, żeby magazynier już nie miał tej samej wymówki. No to wykonałem takową, ale napięcie między obydwoma osobnikami już chyba zmalało, bo obdarowany był nawet bardzo zadowolony z takiego prezent, bo przecież koszulka oryginalna i drugiej takiej nie ma
Kolega z pracy obchodzi dzisiaj imieniny i jak to zawsze bywa przy takich okazjach jest problem z pomysłem na jakiś drobny, ale jajcarski (i tu można powiedzieć ma to znaczenie dosłowne) prezent. Ale ponieważ nasz Prezes to niezły żartowniś, to wpadł na jajcarski pomysł. Kolega już dość długo zmaga się z przeziębieniem, ciągle kasła i głos ma raczej znacznie niższy niż normalnie (czyli pospolita chrypka), dostał prezent w postaci zestawu leczniczego na ww. dolegliwości, czyli flaszkę (jak to facetowi przy okazji urodzin / imienin) i … kopę jaj kurzych (jakby ktoś nie wiedział, to 60 szt.), żeby sobie kogel-mogel mógł robić na poprawę głosu :D Cholera, zapomnieliśmy dodać jeszcze parę kilo cukru, bo miałby już komplet
Nowy Sącz pozazdrościł chyba symbolu Brukseli i na wzór tamtejszego Manneken pis, miejscowe władze postawiły pod ruinami Zamku Królewskiego, a dokładnie Basztą Kowalską rzeźbę z brązu ... sikającego rycerza. Wywołała ona oczywiście skrajne reakcje, od śmiechu z idiotycznego pomysłu władz po skrajne oburzenie bardziej purytańskich mieszkańców. W każdym razie jest to teraz temat nr 1 w mieście i okazja do żartów z władz, oraz wymyślania propozycji następnych rzeźb do podsunięcia władzom. Ja osobiście jestem za tym, aby na Rynku postawić rzeźbę postaci na muszli klozetowej oddającej stolec. Żeby nie doszło do profanacji, to oczywiście z drugiej strony Ratusza, żeby nie kłóciło się to już z istniejącym pomnikiem Korala Wojtyły (tak się u nas mówi na ten pomnik Jana Pawła II, ze względu na fakt, iż jego fundatorem jest właściciel słynnej wytwórni lodów Koral) i fontanną grającą "Barkę". A postać siedząca na muszli powinna wzorować się na ... Tu już mieszkańcy Nowego Sącza wiedzą kogo mam na myśli
No widać, że dzisiaj ostatni dzień roku, bo nawet u nas magazynierzy się nudzą i przy okazji opadów śniegi znaleźli sobie zabawę, a przy okazji wyżyli się artystycznie
Niby kalendarz nic o istnieniu 31 listopada nie wspomina, ale są dowody na jego istnienie. Wystarczy spojrzeć do metryki Jana Himilsbacha, w której widnieje właśnie 31 listopada 1931. To jedna z wielu ciekawostek z jego bogatego i licznego w zabawne sytuacje życia. Gdyby żył, miałby dzisiaj 76 lat. Hmm, tylko teraz problem gdzie ten dzień umiejscowić, aby wznieść toast na jego cześć? Uszczknąć po 1/3 z dzisiaj i jutra? Jakieś inne pomysły?
Jeśli człowiek związany jest z kimś emocjonalnie i to bardzo silnie, to potrafi odczuwać dolegliwość tej drugiej osoby, w sposób nie mniejszy niż ona. Taki sam silny związek może dotyczyć też nie człowieka, a bliskiego zwierzaka – psa, kota czy innego gada, w zależność co kto lubi. Ja natomiast zauważyłem u siebie taką zależność między człowiekiem i maszyną Tak, cierpię jak mój komputer cierpi i wzajemnie
Wczoraj miałem okazję obejrzeć ponownie „Dzień świra” Koterskiego na TVP1. Ale nie mam zamiaru tutaj dokonywać jakiejś analizy i oceny filmu, a tylko wspomnieć o jednej z moich ulubionych scen.
O dziwnej „egzotycznej” chorobie byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego już chyba wszystko powiedziano. Ale z tego co ja gdzieś usłyszałem, to wcale nie zaraził się ona nią na Filipinach, lecz w Egipcie na oazie Al Kohol
Po roku prowadzenia statystyk pora na co ciekawsze wyrażania poszukiwane przez ludzi, które skierowały ich do mnie. Czasami to aż dziw bierze czego to ludzie szukają
Dzisiaj gorąco, a u nas w firmie dodatkowo po sobotniej awarii wodociągu nie ma wody i o ile pitna zawsze jakoś się znajdzie, to gorzej z tą użytkową do mycia i spłukiwania. Jak ktoś się zapomni albo obcy przyjdzie to się załatwi w szalecie i nie spłukanie, bo czym niby? Śliną? No i istniej poważne zagrożenie powstania katastrofy sanitarno-epidemiologicznej, więc trzeba się jakoś chronić i zabijać zarazki. Jak wiadomo spirytus do tych celów jest najlepszy, zabije zarazki a i człowiek ugasi pragnienie w gorący dzień. Ponieważ ten czysty drogi to trzeba się ratować tym zanieczyszczonym, zwanym denaturatem. Piękny kolorek ma nawet, fioletowy taki. Smaczek też niczego sobie. Mm, no miodzie normalnie. Producent ma nawet ciekawą nazwę – Deliker. Szkoda, że nie De Likier albo jakoś tak Ponieważ w biurze takich trunków nie wypada spożywać, to najlepiej zrobić to na magazynie. Miejsce i trunek powinny z sobą współgrać. Spokojnie mógłby to być też jakiś park, ale to miejsce publiczne i mandat można zaliczyć. Tak więc lepiej na swoim podwórku. No to smacznego
Dotarła do mnie wreszcie koszulka zamówiona na spieprzajdziadu.com. Wysłużona już nieźle opaska na chwilę obecną stałą się niewystarczająca, więc sobie zamówiłem koszulkę. Szkoda tylko, że nie mają koszulek w zestawie kolorystycznym opaski, czyli pomarańczowych z czarnym napisem, bo moim zdaniem dużo lepiej wygadałaby i bardziej rzucała sie w oczy. Dzisiaj już wypróbowałem działanie i poszedłem sobie na obiadek w tejże koszulce. No wzbudzała sensację oczywistość in plus. Ale i tak mam pewne obawy, zwłaszcza co do tępych dresów, bo mogą nie zrozumieć o co chodzi i może się przykro skończyć.
W firmie dorobiliśmy się nowego serwerka HP ProLiant ML110 G4 do obsługi bazy danych SQL dla CDN XL. Nieduży to sprzęcik, ale nowy i fajniutki. Najważniejsze jest jednak to, jaką nazwę otrzymał. Otóż zwie się on IRASIAD i nie jest to wcale mój pomysł. Widać nie brakuje ludzi z poczuciem humoru. Irasiad niby już chyba wszystkim dobrze znany i oklepany ale cieszy
Na fali ostatniej popularności teletubisiów a zwłaszcza niejakiego Tinky Winky, którego posądza się o to że jest gejem, jednoznacznie chcę te pogłoski zdementować i uciąć wszelkie dyskusje na ten temat. Jak widać na załączonym obrazku ten cały Tinky Winky to ja, a za posądzenie mnie o ciągotki na lewo to można dostać w mordę, więc proszę sobie uważać
Tak na chwilę obecną wygląda chłodzenie mojego kompa w pracy. Zastosowanie znalazł tutaj mały wiatrak biurowy. No niestety sytuacja tego wymaga, gdyż nie dość, że ogólnie gorąco, to płyta główna już powoli umiera, coraz większe jaja daje i wszystko grzeje się na maksa. Zresztą płytka już naprawiana była, więc nie ma się czemu dziwić. Tymczasowe rozwiązanie z chłodzeniem daje zamierzony rezultat i pozwoli dociągnąć do zakupu nowej maszynki, a to już prawdopodobnie w tym tygodniu
Tak, muzyka z tego filmu po prostu zabija. Przypominają się dziecięce lata. A zaczęło się od Antyradia. Któregoś dnia w długi weekend Tomek Kin zaczął w takcie swojej audycji puszczać piosenki z tego filmu. Wymiękłem. Stwierdziłem, że muszę to mieć. A tu w niedzielę taka niespodzianka. Przychodzi kumpel z filmem Akademia Pana Kleksa i prośbą, zęby mu wyciągnąć piosenki z niego dla jego 3-letniego syna. Co to jakaś moda do cholery? No to wczoraj siadłem, zrippowałem ścieżkę dźwiękową i powycinałem piosenki. No cud i miód z benzyną normalnie. Dzisiaj w pracy mają przerąbane, non stop puszczam „Kaczkę dziwaczkę” (hale, dobre, bo na czasie) „Kwokę” i inne cudowne numery, w tym też w wykonaniu Zdziśki Sośnickiej. Mniam
Przy okazji małego spotkania w piątek kumpel pochwalił się nieopatrznie, ze kiedyś pracował w zakładzie krawieckim i miał okazję być nawet modelem. I tutaj spotkał go ogromny cios od kumpeli, która stwierdziła, że prezentował chyba odzież roboczą
Oj, wziął sobie to chyba do serca ;) bo teraz zaczyna prezentować modę biurową. Taką na wiosenną porę. Niby ciepło, ale w łapcie może być z rana zimno. Chociaż dziwne, bo chodzi w nich cały dzień. Ja już podejrzewam, że coś przed nami ukrywa. Pojawiły się mu stygmaty i nie chce tego ujawniać. Chociaż to też byłoby dziwne bo jakiś szczególnych oznak świętości u tego człowieka nie widać. Raczej w przeciwnym kierunku
Trochę może już nieaktualne, ale jakby ktoś jeszcze nie wiedział, to małpą w czerwonym, od której miłościwie nam panujący prezydent nie chciał pytań, jestem ja. Ale zasadniczo to w dupie mam, czy on chce ode mnie pytanie czy nie, bo i tak ja nie zamierzam jemu go zadawać.
He he, tak powinien wyglądać obowiązkowy strój człowieka z "układu" i "szarej sieci". No i na ręce oczywiście obowiązkowa opaska „spieprzaj dziadu”.
Wczoraj już licznie donoszono tutaj o nowopowstałym dworcu we Włoszczowej na trasie CMK. Wiadomo też, że dziennikarze RMF dokonali małej prowokacji i umieścili tam niedużą tablicę „Dworzec im. Przemysława Gosiewskiego”. Ale niestety reporterzy „Panoramy” (wczorajsze wydanie z 18.30, 12 min. 20 sek.) już do tego faktu nie dotarli. I czego się dowiadujemy?
Podążając śladami innych joggerowiczów, po 2 miesiacach korzystania z Google Analytics czas na jakieś podsumowanie. Różne dziwne rzeczy, których ludzie u mnie szukają.
Teraz coś w temacie upadłości firmy Open Travel i powrotu Polskich turystów uwięzionych na Dominikanie. Na tej wycieczce był nasz ex vice i akurat załapał się na fotce w Gazecie Krakowskiej, jak wychodzi z odprawy na lotnisku. Trwa ogólna dyskusja i wesołości w firmie, chociaż nie ładnie tak śmiać się z cudzego nieszczęścia. Ale najlepiej skwitował to przechodzący akurat i nie biorący w dyskusji kierowca:
Pojechał na wycieczkę i też firmę rozpieprzył.
No tak, w tym to się specjalizował. Dobrze, że u nas nie zdążył
Nie pamiętam na którym joggu był konkurs na rozszyfrowanie skrótu pis. Jakoś nie śledziłem tam wpisów, więc nie wiem co ludzie stworzyli, ale to co zobaczyłem dzisiaj u Kovala rozwaliło mnie na amen
Będąc w weekend służbowo na Jaworzynie Krynickiej, zobaczyłem super maskotkę i sobie zakupiłem. Taki fajny miluśki diabełek. Czyż nie jestem do niego podobny?
Oglądałem sobie wczoraj tak przy okazji program „Co z tą Polską?” Tomasza Lisa. Jednym z gości był niejaki Artur Zawisza. Kto to w ogóle jest? Gdzie oni go znaleźli? Takiego prymitywnego i zacietrzewionego gościa z zakutym łbem to jeszcze nie widziałem. Zrobił z programu cyrk. Najlepsze było gdy Zawisza powiedział do Lisa:
Tylko chodzi o to, że pana … że pana … że pana nie interesuje temat tylko cyrk, SKOK, wojna polityczna, PiS ...
a Lis mu na to:
Panie pośle, zapraszając pana, nie miałem wątpliwości, że będę miał cyrk.
Nic dodać nic ująć.
Niezły był późniejszy wywiad z prof. Balcerowiczem. Przyznał, że za ekipy Leszka Millera też były naciski na NBP, ale teraz to przybrało już rozmiary absurdalne. Mamy rządy kacyków z III świata. To, co wyprawia obecnie pis to moralność Kalego do kwadratu. Z hasłami naprawy moralnej sami w najohydniejszy sposób tą moralność depczą. Mamy do czynienia z niszczeniem państwa, które w cywilizowanym świecie jest nie do pomyślenia. Po raz drugi prawda i tylko prawda.
Przezabawny dzień dzisiaj. Była u nas w firmie Słowak,
sympatyczny koleś. Naśmiewał się z nas, Polaków. Mówił, że
przebiliśmy nawet Kubę. U nich też rządzą dwaj bracia, ale nie
bliźniacy tak jak niestety u nas. Patrząc jak wyglądają rządy dwóch
braci na Kubie, to niezły czasy nas czekają Chyba zacznę mierzyć
czas przemówień Jarka. Na razie do Fidela nie ma szans, ale może
się wyrobi
I jeszcze jeden tekścik tego samego gościa. Jeszcze w czasach komuny i Czechosłowacji, wysłali na piśmie zapytanie do lokalnego komitetu partii komunistycznej, czy można używać pozdrowienia „szczęść Boże”. Dostali odpowiedź, też na piśmie „broń Boże”
Ha, niezły prezencik był
wczoraj i przedwczoraj od Rzeczpospolitej. 2x DVD z 10 (2x5)
odcinkami niesamowitego serialu komediowego „Hotel Zacisze”. John
Cleese w najwyższej formie, będzie niezły ubaw w weekend
Jest tylko jeden ból. Nie ma w tym zestawie 6 odcineka I serii
„Goście z Niemiec”. Cały serial jest niesamowity, ale ten jest po
prostu nieziemski. Cleese przechodzi sam siebie.
Zresztą podobno Cleese miał po realizacji tego serialu jakieś
problemy ze sobą. Wcale się nie dziwię. Jak się gość nakręcił to
tak już mu zostało
A tak na marginesie to coś ostatnio mam opóźniony refleks. 3 dni
temu wyszedł Amarok 1.4.2 , a
4 dni temu Azureus
2.5.0.0. A ja dopiero dzisiaj zauważyłem. Zapracowany
jestem.
Pilnie poszukiwana osoba do ogarnięcia bajzlu na moim biurku. To
nie ja go zrobiłem, to moi przemili "koledzy". Wszystko wywalają do
mnie, bo mam najwięcej miejsca. Ratunku, pomóżcie. Nie przewiduję
wynagrodzenia. Mogę odrobić jesienią przy wykopkach
Na JoeMonster.org jest artykulik o
akcji z billboardem obywatel IV RP w ich wydaniu. Niestety, żadna
firma nie chce się zgodzić na umieszczenie go na swoich tablicach.
Znowu wróciły nam czasy, że wszyscy boją się partii rządzącej. Mam
jednak nadzieję, że w końcu dopną swego. A mnie jest niezmiernie
miło być na liście sponsorów
Ech, ja to jestem zdolny. Pojechałem dzisiaj załatwić sprawy na
mieście służbowym autem i nie wiem jakim cudem zatrzasnąłem
kluczyki w środku. Zresztą wiele innych cudownych rzeczy potrafię -
mówcie do mnie Mesjasz
Dobrze, że to na miejscu, a nie gdzieś np. w Poznaniu. Dobrze,
że jest kluczyk zapasowy. Ale niestety u Prezesa w biurku pod
kluczem, a Prezesa dzisiaj nie ma. No ale na szczęście wszystko
skończyło się pomyślnie i przywieźli mi z firmy zapasowy.
Ale ja przeczuwałem, ze coś się dzisiaj złego stanie. Zawsze jak
mam zbyt dobry humor, to coś się musi stać. A tak było dzisiaj.
Dosłownie mogłem sobie nucić „od rana mam dobry humor …” a tu masz
…
Tak tak, jestem gwiazdą Przeglądam sobie materiały reklamowe firmy Isover, a dokładnie
relację z majowej imprezy w Wysowej z tą firmą pod nazwą „Mundial Isover 2006” (to w związku z
tegorocznym Mundialem, w tamtym roku była „Olimpiada Isover”) a tu szok. Fotka ze mną i Włodkiem.
Maluje mu twarz farbami w barwy wojenne przed rozgrywkami. Biedactwo samo nie umiało to mu
pomogłem. A ja sam sobie pomalowałem. Tak ze mnie Zosia samosia
Oj, chyba woda sodowa uderzy mi do głowy. Może komuś autograf?
O dziwnej „egzotycznej” chorobie byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego już chyba wszystko powiedziano. Ale z tego co ja gdzieś usłyszałem, to wcale nie zaraził się ona nią na Filipinach, lecz w Egipcie na oazie Al Kohol
Nie wiem czy to się już gdzieś tutaj pojawiło, ale ja dopiero dzisiaj dostałem linka do bloga Dusiciela, z bardzo wyrazistym nagłówkiem. Dzieci, nie klikać, bo pornografia
Z wykształcenia budowlaniec, zawodowo związany z branżą materiałów budowlanych. W wolnych chwilach nałogowo naświetlający się przed monitorem i czasami dla relaksu szalejący na rowerze po okolicznych górach. Swego czasu zadawał się z grupą szaleńców zwaną Wizjonerzy i Kreatorzy Chaosu, a sam określa siebie Stworem z Bagien.
Imieniny: 04.05 Dzień Strażaka
Urodziny: 09.11 12.00 niedziela
Znak zodiaku: pieprzony skorpion
Wzrost: 5,58 stopy
Waga: 143-154 funty (w zleżności od pory roku)
Kolor oczu: browarny
Znaki szczególne: kilka blizn po przerzutkach przez kierownicę
Lokalizacja: Nowy Sącz (niektórzy mówią, że Mała Wieś)