Akademia Pana Kleksa
Tak, muzyka z tego filmu po prostu zabija. Przypominają się dziecięce lata. A zaczęło się od Antyradia. Któregoś dnia w długi weekend Tomek Kin zaczął w takcie swojej audycji puszczać piosenki z tego filmu. Wymiękłem. Stwierdziłem, że muszę to mieć. A tu w niedzielę taka niespodzianka. Przychodzi kumpel z filmem Akademia Pana Kleksa i prośbą, zęby mu wyciągnąć piosenki z niego dla jego 3-letniego syna. Co to jakaś moda do cholery? No to wczoraj siadłem, zrippowałem ścieżkę dźwiękową i powycinałem piosenki. No cud i miód z benzyną normalnie. Dzisiaj w pracy mają przerąbane, non stop puszczam „Kaczkę dziwaczkę” (hale, dobre, bo na czasie) „Kwokę” i inne cudowne numery, w tym też w wykonaniu Zdziśki Sośnickiej. Mniam 
Na początku i tak grali kawałki z ostatniej płyty „Znaki szczególne” i wcześniejszych, które nie są tak dobrze znane zarówno mnie jak i szerszej publiczności, więc wiele nie straciłem.
Może i ma rację, bo z kapelą też nie wiadomo co będzie. Wątpliwe, aby zeszli się jeszcze kiedyś razem i nagrali coś wspaniałego, na co oczekuje się z utęsknieniem, tak jak na ostatnią płytę „Bleed like me”.












Bliskie sercu
Śledzone blogi













